Archive for Czerwiec, 2012


Wczoraj nasi panowie przycięli żywopłot z irgi w Dolnym Ogrodzie.  Żywopłot ten ma już kilkadziesiąt lat. To, że jest w tak dobrej formie, to zasługa ogrodników – pana Rębowskiego i Wołka, którzy kilka lat temu przeprowadzili radykalne cięcie odmładzające – przycinając krzewy na wysokość kilkunastu cm.

Pielęgnacja żywopłotu formowanego to przede wszystkim regularne jego przycinanie (strzyżenie). Tylko wtedy będzie on zwarty i gęsty od samego dołu.
Żywopłoty z roślin liściastych zrzucających na zimę liście przycinamy co najmniej dwukrotnie w ciągu roku.

Właściwe cięcie, które obok zagęszczania krzewów ma nadać także odpowiednią formę żywopłotu, rozpoczyna się w drugim roku po posadzeniu krzewów.  Pierwsze cięcie należy przeprowadzić wiosną kiedy tylko minie niebezpieczeństwo silniejszych przymrozków. Małe krzewy (często z zaledwie 2-3 gałązkami)  tniemy na wysokość ok. 20 cm, niezależnie czy mamy zamiar prowadzić je w formie żywopłotów formowanych, czy też nie.  W przypadku żywopłotów ważna jest estetyczna równa linia cięcia dla całego szpaleru, mniejszą wagę przywiązuje się do prawidłowego cięcia względem oczek. Taki zabieg spowoduje silne zagęszczenie się krzewów już od samej podstawy, dzięki czemu przyszły żywopłot uzyska piękną, zwartą strukturę już od podstawy a także zapewni schludny wygląd całego nasadzenia. Gdy pojawiające się po cięciu nowe przyrosty „zmężnieją”, a więc zwykle z końcem czerwca powinniśmy przeprowadzić kolejne „strzyżenie” . Określenie dokładnego terminu nie jest możliwe, gdyż wynika on z bieżących obserwacji. Gdy uznamy, że wiosenny przyrost jest już niemal zakończony, a żywopłot ze względu na swój wygląd „dopomina się” uporządkowania, rozpoczynamy cięcie. W przekroju poprzecznym żywopłot powinien przypominać trapez, którego boki pochylają się nieznacznie do wewnątrz, od podstawy ku wierzchołkowi. Aby uzyskać zaplanowany kształt i nachylenie ścian bocznych, przed cięciem (dla ułatwienia) wbijamy paliki i rozciągamy pomiędzy nimi naprężone sznurki. W praktyce najpierw tniemy żywopłot od góry skracając od 2 cm do około 2/3 jego tegorocznych przyrostów. – zależnie od tego  jaką docelową wysokość żywopłotu chcemy uzyskać oraz ile sezonów mamy zamiar poświęcić na jego formowanie.

Dobrze uformowany żywopłot powinien być szerszy u podstawy, a węższy u szczytu. Zapewni to dobre oświetlenie także dolnych części roślin. W konsekwencji żywopłot od samego dołu będzie dobrze rozgałęziony i ulistniony.
Gatunki  „liściaste” znoszące zaciemnienie, na przykład, buki lub graby, można formować również w kształcie prostokąta.

Ostatnie cięcie żywopłotu z roślin liściastych nie powinno być przeprowadzane później niż w połowie lipca, aby powstające jeszcze po tym cięciu młode przyrosty zdążyły zdrewnieć przed nadejściem mrozów.
Pielęgnacja żywopłotu nieformowanego jest znacznie prostsza – nie wymaga on częstego, regularnego cięcia. Nawet taki żywopłot warto jednak raz na kilka lat wczesną wiosną prześwietlić. Tuż przy ziemi wycinamy wtedy wszystkie stare gałęzie, młode zaś skracamy o 2/3 długości.

Reklamy

Po przekwitnięciu krzewów kwitnących na ubiegłorocznych pędach tniemy teraz właśnie -między innymi: Złotlin japoński,  (Kerria japonica) ,Obielę mieszańcową Exochorda macrantha ‚The Bride‚ , Tamaryszek drobnokwiatowy (Tamarix parviflora), Wiciokrzew tatarski, suchodrzew tatarski (Lonicera tatarica),  Jaśminowiec wonny (Philadelphus coronarius ) , Tawułę van Houtte’a (Spirea vanhouttei), Pigwowca japońskiego (Chaenomeles japonica)  Żarnowiec  (Cytisus) oraz  Żylistki (Deutzia scabra) .

W przypadku Złotlinu – zetnijcie niemalże przy ziemi wszystkie pędy, które kwitły w tym roku – a nowsze – skróćcie o połowę. Dwuletnie pędy, po kwitnieniu zwykle same zamierają, będą więc szpecić krzew i niepotrzebnie go zagęszczać. Przycięcie pędów, które mają kwitnąć w przyszłym roku spowoduje ich rozgałęzienie i zwielokrotni efekt kwitnienia przyszłej wiosny.

U berberysów, irg, jaśminowców, krzewuszek, leszczyn, pięciorników,  pigwowców, żylistków, porzeczek ozdobnych prowadzimy teraz  tzw. „cięcia prześwietlające” – co 4-5 lat – usuwamy pędy nadmiernie zagęszczające krzew – prowadzące do pogorszenia warunków świetlnych wewnątrz krzewu a także powodującego zmniejszenie przewiewności – a co za tym idzie – utrzymywanie się wilgoci po deszczu , sprzyjającej rozprzestrzenianiu się chorób grzybowych. Zaniechanie takiego zabiegu u żylistków wkrótce doprowadzi zupełnie do zaprzestania kwitnienia. Będziemy mieli gęsty, zielony krzew – nawet jeśli zdrowo wyglądający – to bez kwiatów. Dodatkowo, po kwitnieniu przeprowadza się cięcia regulujące i ogławianie.  Polegają one na skróceniu pędów o 1/3 długości. Cięcie należy przeprowadzać tuż nad pączkiem skierowanym na zewnątrz korony. Dzięki temu nowe, wyrastające z pąków pędy nie będą zagęszczać korony.

W przypadku tzw.”bzu”– czyli poprawnie Lilaka (Syringa vulgaris)- o czym już pisałam tuż po zakończeniu kwitnienia – należy usunąć przekwitłe kwiatostany, aby roślina niepotrzebnie nie marnowała energii na wytwarzanie nasion, zamiast zawiązywać pąki kwiatowe na następny rok. Poza tym u  lilaków – warto pozostawić  tylko 2 silne pędy, z tych które wyrosły u podstawy tegorocznego kwiatostanu – większa ich ilość spowoduje powstanie dużej ilości  drobnych kiści.

W przypadku tych pięknie kwitnących krzewów, należy usuwać ¼ do 1/3 największych konarów – zostawiając nie więcej jak 6 do 12 głównych gałęzi. Gałęzie powinny być rozstawione tak, aby się nie obcierały.  Za 2-3 tygodnie, gdy skończą swoje kwitnienie, warto z sekatorem „dopaść” pozostałe gatunki tawuł, te później kwitnące  (zwykle na różowo)- zawiązujące kwiaty na tegorocznych przyrostach; – tawułę japońską, wierzbolistną, bumalda… w nagrodę za bycie „pilnym ogrodnikiem” dostaniemy powtórne kwitnienie jeszcze w tym roku.

Przy Domu Gotyckim, oraz przy Pawilonie Chińskim rosną w  historycznym, puławskim ogrodzie okazy Tulipanowca amerykańskiego (Liriodendron tulipifera L.) . To okazałe drzewa, zrzucające  liście na zimę.  Rosną szybko, osiągając wiek 200-300 lat . Rozmnażane z siewu, zakwitają po raz pierwszy w wieku ok. 20 lat. Obecnie dostępna jest też odmiana „Aureomarginata” – jak wskazuje nazwa z żółtym marginesem wokół blaszki liściowej w charakterystycznym kształcie „liry”. Kora tulipanowca jest szara lub brunatna, lekko spękana. Kiedyś uważana była za afrodyzjak (surową żuto jak gumę do żucia).  Kwiaty przypominające w istocie trochę kwiaty tulipana są obupłciowe i owadopylne oraz miododajne. Korzenie stosowane są jako dodatek smakowy do niektórych gatunków piwa.

Tulipanowiec amerykański (Liriodendron tulipifera L.) zdjęcie: A. Nieróbca

 

W tzw. „sali konferencyjnej” będącej niegdyś salą balową, a przez wiele lat pracownią kartograficzną odbywają się współcześnie konferencje i koncerty. Sala jest nie tylko piękna, ale ma też doskonałą akustykę. Na uroczystą sesję jubileuszową przygotowałyśmy bukiety na bazie perukowca Cotinus coggygriaRoyal Purple‚ ,  tawuły wierzbolistnej, kwiatów funkii, gałęzi derenia ‚Elegantissima’ i róż.

To przykre, że w Polsce możliwa jest taka sytuacja. Zamówiłam w Gospodarstwie Hodowlano-Nasiennym „GRONO” nasiona karłowej aksamitki odmiany MONA – jak „wyrównany” materiał wyhodowany został z tych nasion, można zobaczyć na rabacie wokół sadzawki. Są tam mikroskopijne roślinki i całkiem wysokie- tych „średnich” najwięcej na szczęście, ale… nie tylko różnią się wzrostem, kształtem koszyczka ale nawet kolorem. Już kilkanaście pomarańczowo kwitnących  roślin zostało pracowicie „wyłuskanych” z rabaty i wymienione na sadzonki o waniliowym kolorze. A z szałwiami to już zupełna „wpadka”. Zakupiłam kilkanaście torebek z nasionami szałwii omączonej (Salvia farinacea)- na prawie 2000 wyhodowanych roślinek tylko  ok 300 było takich za jakie zapłaciliśmy. Pozostałe to szałwia omszona (Salvia nemorosa). Co można zrobić w tej sytuacji?? Na przyszłość kupować nasiona na zachodzie Europy… bo tam jest to nie do pomyślenia!

Donice plastikowe już zniknęły z dziedzińca – bo zgodnie z planem „zanurkowały” w dębowe osłonki.  Znowu pewnie się komuś coś nie podoba… trudno jednak zadowolić wszystkich :-(.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Kolejne zdjęcia rabaty zostały wykonane 2 lipca – czyli 10 dni później – pojawiło się więcej kwiatostanów szałwii – szala koloru przechyliła się z dominującej w czerwcu barwy waniliowo- żółtej aksamitki na granatową – z kłosów szałwii. Szkoda, że przemarzły szykowane na tą rabatę biało paskowane trawy ozdobne -miskanty chińskie „Morning light” – byłoby naprawdę ładnie…

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

W sali pałacu książąt Czartoryskich, przez którą przechodzili uczestnicy konferencji z okazji 150 lecia nauk rolniczych w Puławach zostały zaprezentowane obrazy pana Kazimierza Kotlińskiego, znanego nie tylko w środowisku puławskim wszechstronnego artysty. Pan Kotliński maluje kwiaty, portrety. pejzaże, kompozycje figuratywne z pogranicza abstrakcji. Pisze dramaty, poezje, powieści.

Mam nadzieję, że autor wybaczy mi takie nieformalne przedstawienie jego obrazów.

Co tu pisać… szczególnie, że czasu tak mało. Jutro w Pałacu Czartoryskich rozpoczynają się obchody 150 lecia powstania w Puławach Instytutu Rolniczego. Zupełnie to flory nie „rusza”. Pachną jak gdyby nigdy nic: jaśminowce, kozłki lekarskie, kielichowiec, irysy, piwonie (te już kończą w tym upale kwitnienie) i róże- rośliny same się zaprezentują na zdjęciach

Kozibród łąkowy (Tragopogon pratensis L.) kwitnie od kilkunastu dni.  Temu uroczemu chwastowi,   o sympatycznej angielskiej  nazwie „Jack-go-to-bed-at-noon ” (która opisuje fakt,  iż koszyczki kwiatowe tej  dwuletniej roślinki z rodziny astrowatych zamykają się po południu) chciałam poświęcić chwilę uwagi.  Niepozornie kwitnie, za to produkuje cudowne „dmuchawce”. Jeśli wypatrzymy taki jeszcze zamknięty okaz, można go ściąć i zabrać do domu.  Wstawiony do pustego wazonu rozwinie się w zjawiskową kulę, którą po opryskaniu lakierem można wykorzystać do „suchych bukietów”.  Łatwo ten chwast usunąć z ogrodu, pytanie czy warto? Cudnie wygląda pod słońce, ale co najważniejsze, jego nasiona stanowią przysmak jednego z najjaskrawiej wybarwionych ptaków w Polsce.  Mowa o Carduelis carduelis. W moim ogrodzie szczygły pojawiają się właśnie teraz, żerując na kozibrodach, potem wyjadają nasiona różnego rodzaju „ostów”. Wg. badaczy na jego menu składają się  nasiona 152  gatunków roślin.  Jednym z uprawianych przeze mnie gatunków należących do przysmaków szczygła jest (również dwuletni) Popłoch pospolity (Onopordum acanthium L.) .  Kolejny chwast, którego  enklawy zachowuję celowo w  ogrodzie to pokrzywa. Dzięki niej masowo występuje u mnie śliczny motyl  Rusałka pokrzywnik (Aglais urticae), gdyż gąsienice tego gatunku żerują na liściach pokrzywy. Nie wyobrażam sobie ogrodu bez tych barwnych, latających gości.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Ponieważ do nowych nasadzeń krzewiastych wymagany jest projekt zaakceptowany przez Konserwatora Zabytków, co jest procesem dość długotrwałym, na okoliczność 150 rocznicy powstania w Puławach instytutu  rolniczego, którą będziemy obchodzić w przyszłym tygodniu dyrekcja zadecydowała o wprowadzeniu  większej ilości  donic z kwiatami na terenie dziedzińca.  Wczoraj dotarły do nas plastikowe donice, w których od razu  panie Małgosia i Monika wykonały grubą warstwę drenażu z kawałków odpadów styropianu (redukcja kosztów) i keramzytu – grubą, bo donice nie mają odpływu -aby maksymalnie wydłużyć żywotność dębowych osłonek. Dziś od rana cała ekipa z Dolnego Ogrodu narzuciła ostre tempo pracy, aby wszystkie 32 obsadzone donice trafiły na dziedziniec paradny przed weekendem. Gdy słońce będzie mocno świeciło, liście zastosowanej begonii semperflorens przebarwią się na bordowo co wzmocni efekt kolorystyczny kompozycji. Trzeba tu znowu oddać sprawiedliwość panu Wolskiemu – to on przed laty wprowadził zwyczaj zbierania nasion z tych roślin i wysiewania ich w szklarni – udaje się ta roślinka nam bez pudła od kilku lat.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Do 1 lipca 2012 roku w galerii Domu Chemika można zobaczyć obrazy, których tematem są zabytkowe budowle z Puław. Dzięki artystycznej wizji autorki zyskały romantyczną oprawę – oddającą ideę zjawiskowego magnackiego ogrodu.

Pani Teresa Lidia Norenberg-Gorzelska urodziła się w Puławach. Jest absolwentką Liceum Sztuk Plastycznych w Zamościu. Studiowała w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dyplom w PWSSP w Gdańsku.

http://www.pok.cad.pl/2012/norenberg.html

Część obrazów z tej wystawy nie znalazła jeszcze nabywców, gdyby ktoś był zainteresowany zakupem, podaję numer kontaktowy: 609692370