Archive for Kwiecień, 2013


X festiwal książki

W „Domku Greckim”, siedzibie Biblioteki Miejskiej oraz w Domu Chemika odbędzie  się wiele interesujących imprez w ramach dziesiątego już „Festiwalu Książki” w Puławach.

Szczegółowy program dostępny jest na stronach biblioteki: http://www.biblioteka.pulawy.pl/WebPage/#2r427_8137

Inauguracją festiwalu jest wyjątkowe wydarzenie, recital Ewy Błaszczyk.

http://www.biblioteka.pulawy.pl/WebPage/#2r414_Inauguracja_X_Festiwalu_Ksiazki_w_Pulawach_-_21.04.2013r.

Domek Grecki był stylizowaną oranżerią, jedną z kilku, jakie były w puławskiej  posiadłości Czartoryskich. Jak mówi regionalista i fotograf, pan Mikołaj Spóz  było ich 5,  „Oranżeria przy pałacu była łącznikiem pałacu z oficyną „przez którą jest przejście z dziedzińca do parku wyłożone marmurowymi płytami” jak objaśnia rejestr. Ta oranżeria miała 80 łokci długości. „Kalendarz informacyjno-encyklopedyczny na rok 1903″ podaje miary „nowo-polskie używane od roku 1818 do roku 1849″ i łokieć miał 2 stopy tj. 0.576 metra. Czyli ta oranżeria miała ok. 46 metrów długości!

W parku były jeszcze kolejne – w Dolnym Ogrodzie, przy Pałacu Marynki, mała oranżeria na Żulinkach, oranżeria w Ogrodzie Górnym o długości 56 łokci, szerokości ponad 8 łokci i wysokości 10,5 łokcia. Miała więc wysokość ok. 6 metrów – dodaje pan Mikołaj. – To by świadczyło, że to w niej znajdowały się egzotyczne rośliny, może palmy, może cytrusy, które podobno kazała księżna hodować. Wszystkie oranżerie były opalane. Obok tej na Żulinkach znajdowała się suszarnia owoców o długości 26 łokci, szerokości 10 łokci.” (cytat z publikacji umieszczonej na stronie http://www.mmpulawy.pl/artykul/historia-pulaw-miasteczko-ksieznej-pani  M. Spóz, M. Kolesiewicz.

Reklamy

Koncert w Samotnii

 

http://www.tpp.pulawy.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=40&Itemid=67

Pozwalam sobie zacytować informację zaczerpniętą ze stron Towarzystwa Przyjaciół Puław:

„Towarzystwo Przyjaciół Puław zaprasza do kawiarni „CafePlus Samotnia” mieszczącej się w zabytkowej willi Samotnia (ul. Zielona 36) na Cykliczne Koncerty Muzyki Kameralnej „Muzyka na deser”. W poniedziałek 15 kwietnia 2013 r. o godz. 18.00 wystąpi zespół muzyki dawnej z Warszawy w składzie: Michalina Jaxa-Larecka i Aleksandra Łaska – flety traverso oraz Krzysztof Stencel i Krzysztof Pstrzoch – rogi naturalne. Zespół wykona koncert pt. „Molter odnaleziony”, a w programie znajdą się świeżo odkryte utwory kompozytora epoki baroku – Johanna Melchiora Moltera: dwa kwartety D-dur na flety i rogi. Usłyszymy również: duet e-moll W. F. Bacha na 2 flety oraz 3 duety na dwa rogi W. A. Mozarta.”

 

Muzeum Czartoryskich w Puławach zaprasza na kolejny koncert  polskiej orkiestry barokowej „Arte dei Suonatori”.

Koncert odbędzie się  07 kwietnia, w niedzielę, o godz. 17:00 w  Sali Kongresowej Pałacu Czartoryskich w Puławach (siedziba IUNG-PIB).

Atrakcją tego spotkania z Orkiestrą Arte dei Suonatori jest występ wybitnego, młodego  klawesynisty Marcina Świątkiewicza.

Więcej o muzyku- na jego stronie:http://mswiatkiewicz.pl/nagrania.htm
Zaś garść istotnych szzczegółów o programie koncertu na stronie organizatora tego wwydarzenia: http://www.muzeumnadwislanskie.pl/index.php?r=328&l=pl&id=4029

Wstęp na koncert jest bezpłatny!

Słoneczne dni (4-5 marca)  obudziły nadzieję na przyjście wiosny. Ledwo stopniał śnieg, okazało się, że przebiśniegi mają nie tylko kilkucentymetrowe liście, ale nawet wiszą na nich „białe krople” pąków kwiatów. Nasza polska nazwa „przebiśnieg” jest równie opisowa, co angielska „snowdrop” (kropla śniegu). W angielskich ogrodach, masowe kwitnienie tych kwiatów przyciąga rzesze spacerowiczów do parków i ogrodów.  Te rośliny zimują u nas bez problemu, czemu ich tak mało w publicznej przestrzeni?  Przebiśniegi rozmnażają się bardzo szybko, przez podział cebulek i z samosiewów, pod warunkiem wszakże, że da im się przekwitnąć i zawiązać nasiona.  Cóż, kiedy spacerujący po parku Czartoryskich ( bez nadzoru jakiegokolwiek ) wydłubali z ziemi i wyrwali wszystkie posadzone cebulki?  Nie inaczej było z krokusami sadzonymi w trawnikach skweru.

Dzień Świętego Kazimierza resztki zimy uśmierza.
Na Świętego Kazimierza pełno już młodego zwierza.
Na Świętego Kazimierza wyjdzie skowronek spod pierza.
W dzień Świętego Kazimierza zima do morza zmierza.

I tyle mieliśmy nadziei na wiosnę. Znowu posypał się śnieg, poszarzało niebo. W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy cięcia krzewów ozdobnych. W Dolnym Ogrodzie jest kolekcja pojedynczych egzemplarzy  różnych gatunków i odmian, głównie darowizn szkółkarza, Lucjana Kurowskiego. Jest co ciąć, bo od dawna prace te wykonują  jedynie dwaj emerytowani panowie, kiedyś pracownicy IUNG, dziś wolontariusze.

Wobec kilku prawdziwie mroźnych nocy zdecydowaliśmy się szybko na zabezpieczenie młodych roślin trzmieliny japońskiej stroiszczem – krzewinki zostały posadzone w ubiegłym sezonie wegetacyjnym i choć zasadniczo radzą sobie z zimami w naszej szerokości geograficznej, to jednak jako rośliny zimozielone, transpirujące wodę non stop – są narażone w słoneczne, zimowe dni na uschnięcie. Właśnie uschnięcie nie wymarznięcie – bo to właśnie jest zdecydowanie najczęstszą przyczyną wypadania roślin zimozielonych po zimie. Dlaczego tak się dzieje? Otóż gdy ziemia jest zamarznięta, rośliny nie mogą pobierać z niej wody. Rośliny pozbawione zima liści, mają zredukowane do minimum parowanie (przed utratą wody chroni je kora) podczas gdy powierzchnia parowania roślin zimozielonych jest niezmienna zima i latem. Rośliny zimozielone o dużych liściach (różaneczniki, kaliny) zwijają liście w obronie przed parowaniem ( po prostu na skutek już utraconej wody) – zmniejszając w ten sposób powierzchnię liści narażoną na kontakt ze słońcem powodującym odparowanie zawartej w tkankach roślinnych wody. Pomaga się tym roślinom przetrwać zimę podlewając je obficie przed nadejściem mrozów i w miarę możliwości podlewając je w okresach bez śnieżnych i bez mrozu, w takich „antraktach” zimy.  Ostatnimi dniami była zmrożona ziemia, solidny mróz i sporo ostrego słońca –  idealne warunki do „uschnięcia”  zimozielonej młodej rośliny. Starsze egzemplarze są zwykle głębiej ukorzenione, często poniżej strefy zamarzania gruntu – i te mają dużo większe możliwości uzupełnienia zimowego ubytku wody.  Zima „dociągnęła” aż do Wielkanocy – ale mróz już zelżał i tylko opady śniegu przypominają wciąż o zimie…

Słów kilka o pozyskanym „stroiszczu” – niestety wskutek braku ludzi do otrząsania iglaków, połamało się trochę jałowców w Dolnym Ogrodzie, obciążonych mokrym, ciężkim śniegiem. Wykonaliśmy też egzekucję na młodym świerku (bożonarodzeniowym drzewku) posadzonym w nieprzemyślany sposób pod koroną olbrzymich dorodnych buków. Drzewa obcierały się nawzajem – w wyniku czego buk ma kilka uszkodzonych i martwych gałązek, a świerk od dawna pozbawiony był ,właściwego temu gatunku pokroju i miał kilkanaście bocznych wierzchołków wzrostu zamiast (zniszczonego) jednego.  Jego „żywot” jednak nie był zupełnie pozbawiony sensu – jego gałęzie osłaniają trzmieliny  i  krzewy budlei.