O takich ludziach, jak pan Władysław Wolski można powiedzieć,  że są „nie z tego świata”. Teraz gdy większość ludzi, gdy ma coś zrobić, pyta się „za ile” lub ‚co z tego będę miał” lub „czy to jest w moim zakresie obowiązków?” pan Wolski, od lat poświęca bezinteresownie swój wolny czas (a zdarza się,  że i pieniądze) na prace ogrodnicze w Dolnym Ogrodzie. Tłumaczy to tym, że nie lubi bezczynności i że kocha kwiaty. To jego zaangażowanie i odpowiedzialność uratowały przed całkowitym zamrożeniem rozsadę kwiatów w szklarniach gdy „złośliwie” w największe mrozy dwukrotnie wieczorem nastąpiła awaria ogrzewania. Pan Władysław dzwonił „po ratunek” a, na wszelki wypadek, gdyby nie udało się usunąć usterki przed nocą – przytargał z domu koce i gazety do okrycia siewek przed mrozem.  To on, nieustanie dogląda sadzonek w szklarni. Przestawia, obraca, rozsuwa, aby rośliny rosły równomiernie, podsypuje nawozem, uszczykuje czubki by się rozkrzewiały. Odkąd zrobiło się gorąco, kilka razy dziennie jest w szklarni by w razie potrzeby otworzyć lub zamknąć więcej okien aby utrzymać optymalną, komfortową temperaturę dla  wzrostu roślin.  Mimo swojego wieku, bólów krzyża, bezustannie pracuje w Dolnym Ogrodzie. Prawdziwa „Niewidzialna ręka”… Wiosenne porządki na rabacie piwoniowej – to również jego zasługa. Prawdziwy „dobry duch” parku!

12 sierpnia 2013: Dziś  Pani  I. Oczkowska, kierownik działu administracji IUNG,  zasugerowała,  że w powyższym  tekście oskarżam KOGOŚ o sabotowanie działalności szklarni i złośliwe spowodowanie awarii.   SPROSTOWANIE – ja „oskarżam” w tym przypadku wyłącznie: Matkę Naturę, Przyrodę, Aurę, Los, a nie żadnego przedstawiciela Homo sapiens. 🙂 Mam nadzieję, że tym razem, cel zastosowania cudzysłowu jest oczywisty 🙂 i że nie będę musiała sprostować sprostowania.

Reklamy