Archive for Listopad, 2013


Kto nie znalazł jeszcze czasu, by zobaczyć przepięknie sportretowane kwiaty, tak realistycznie uchwycone, że niemalże trójwymiarowe, namalowane przez panią Elwirę Woźniak, musi się pospieszyć. Już w najbliższy poniedziałek, drugiego grudnia nastąpi bowiem „zmiana dekoracji” w galerii  Inter Libros, w Bibliotece Miejskiej w Puławach, na ul. Głębokiej  7a odbędzie się o 17.00  wernisaż, pochodzącego z Ukrainy, artysty. Więcej o twórcy i jego dziełach pod linkiem : http://www.mmpulawy.pl/dzieje-sie/wernisaz-wystawy-sergiusza-pomiana-ogrod-zamkniety

A same prace Sergniusza, można poznać pod linkiem :http://www.galeriabes.pl/?sergiusz-pomian,30

A Ci co nie zdążą przed końcem wystawy Pani Elwiry, niech żałują.  Jak ktoś ma wątpliwości, to zachęcam do zajrzenia na stronę http://galeriamit.pl/…/galer…/category/11-wozniak-elwira

gdzie można skonfrontować moją entuzjastyczną opinię.:-)

Reklamy

W siedzibie Biblioteki Miejskiej  w Galerii Inter Libros zaledwie pięć dni będą gościć obrazy pani Elwiry Woźniak. Wernisaż 25 listopada 2013,  o godz. 17.00.  Próbkę malarstwa urodzonej w Lublinie artystki można zobaczyć na stronie:  http://wkazimierzudolnym.pl/elwira.html

W przypałacowej galerii „Kordegarda”  w ten piątek,  22 listopada 2013 r. o godz. 17:00 odbędzie się wernisaż prac pani Anny Borkowskiej.   W kwietniu ubiegłego roku  prace malarki gościły w murach pałacu Czartoryskich  w  siedzibie CBR.

Trochę więcej o artystce, można doczytać pod tym linkiem:
http://www.psnp.republika.pl/czlonkow/borkowsk.html

Wystawa potrwa do 7 stycznia 2014 r.

Niby oczywiste.  Grabimy liście z trawników. Łatwiejszy i lżejszy sposób od grabienia, to przejazd (czasem wielokrotny) po trawniku kosiarką z koszem. Zostają czasem na trawniku jakieś przemielone szczątki liścia (minus w porównaniu z grabieniem), ale przy okazji mamy ostatnie koszenie trawnika przed zimą (ustawiamy ostrza na wys ok 4-5 cm). Przede wszystkim jednak, możemy w szybki sposób wyprodukować sobie kompost liściowy, kapitalny do ściółkowania rabat ozdobnych. Wystarczy zawartość kosza wsypać do czarnego worka plastikowego, (wypełnić go na maksa, ubijając poszatkowane liście wymieszane z trawą). Jeśli są bardzo suche, to można wlać do worka trochę wody. Po zawiązaniu worka, nakłuć  folię w wielu miejscach, aby odbywała się wymiana gazowa. Umieścić, gdzieś w dyskretnym, zacienionym miejscu, bo ozdobą nie są. 🙂 W sprzyjających warunkach, już na wiosnę, będziemy dysponować brązową biomasą, utrudniającą kiełkowanie chwastom, sprzyjającą utrzymaniu wilgoci w ziemi i z czasem dostarczającą próchnicy naszym roślinom na rabatach.

Co jakby mniej oczywiste, sądząc po obserwacjach zieleni miejskiej i przydomowej – otrząsamy i  zgrabiamy liście i zrzucone przez wielkie iglaki igły z krzewów zimozielonych. Pozostawienie warstwy martwych liści przed zimą na iglakach, niechybnie doprowadzi do „przyklejenia” się ich do prowadzącej zimową wegetację rośliny. Wystarczy, że wilgotne liście złapie przymrozek, już ich wiatr nie zrzuci z iglaka. Potem przygniecie te liście śnieg. Procesy gnilne ruszają przy wahaniach temperatur.  Przy niekorzystnych układach, takie jednorazowe zaniedbanie, może doprowadzić do wygnicia i utraty igieł na tak dużej powierzchni, że zadecyduje to o życiu rośliny, a nawet jeśli taki zasypany liśćmi iglak będzie żył wiosną jeszcze, to zapewniam, że tak straci na urodzie, że nie będziecie chcieli go więcej oglądać…

Nie tniemy już krzewów ani drzew – przypominam wykres z innego wpisu: https://parkwpulawach.wordpress.com/2012/10/16/ciecie-drzew/

Za to,  przyglądamy się trawnikom. Optymalna wysokość murawy przed zimą to ok 4-5 cm. Wyższa trawa, zwiększa prawdopodobieństwo pojawienia się pleśni śniegowej. Nie bójmy się, kosić możemy i w listopadzie i w grudniu – pod warunkiem, że po skoszeniu trawa nie będzie niższa niż te 4 cm, bo to z kolei zwiększy „szanse” na wymarzanie trawy, szczególnie tych szlachetniejszych i delikatniejszych gatunków.

Co ważne, jeszcze? Podlewamy i to w miarę obficie rośliny zimozielone. Różaneczniki, ostrokrzewy, bukszpany, laurowiśnie i iglaki. Szczególnie wtedy, gdy przed mrozami nie ma okresu jesiennej słoty. Pamiętajmy, że najczęstszą przyczyną utraty zimozielonej rośliny po zimie jest jej ususzenie, a nie przemarzniecie.  Związane jest to z tym, że zamarzniętej wody z gleby roślina nie jest w stanie pobrać, za to utrata wody poprzez transpirację z liści i igieł odbywa się całą zimę. Koniecznie więc, należy „napoić” zimozieloną roślinę „na zapas”.

O okrywaniu wrażliwych gatunków na zimę, nie będę pisać, bo to oczywiste i opisane w wielu miejscach…