Archive for Luty, 2014


Tniecie już krzewy? To jeśli lubicie się bawić w samodzielne rozmnażanie roślin, to podpowiem, co warto, zupełnie od niechcenia wetknąć w ziemię, ze sporą szansą na wyhodowanie sobie nowych roślinek. Taki „patyczek” obcięty w czasie przedwiosennych zabiegów, minimum 3 oczkowy, zwykle ok 20 cm długości, należy obciąć tak, aby linia cięcia przebiegała tuż pod dolnym oczkiem i tuż nad górnym, zgodnie ze sztuką – czyli tak aby sok z rany nie spływał na oczko poniżej. Wbijamy naszą zdrewniałą sadzonkę „po uszy” – czyli tak, aby wystawało nad ziemię tylko jedno (bądź para naprzeciwległych) oczek. Tak na szybko, przychodzi mi do głowy kilka gatunków, które w ten sposób można z łatwością rozmnożyć. Oczywiście pospolity, żywopłotowy ligustr i porzeczki. Ale to chyba każde dziecko wie 🙂  Co jeszcze? Derenie białe – wszelkie odmiany, wierzby – przeróżne gatunki i odmiany. Często udaje się z forsycją ta sztuczka, lub czarnym bzem czy jaśminowcem. Ale co powinno ucieszyć miłośników hortensji – to równie łatwo w ten sposób można rozmnożyć wszelkie odmiany hortensji bukietowej (Hydrangea paniculata) i krzewiastej (H. arborescens). Te hortensje zawiązują kwiatostany na wytworzonych w danym roku gałązkach, więc należą do krzewów, które takim przedwiosennym cięciem pobudzamy do wytwarzania nowych pędów, a na nich olbrzymich kwiatostanów. Niecięte corocznie hortensje bukietowe czy krzewiaste, kwitną czasem może obficiej niż te cięte, ale ich kwiatostany są zdecydowanie drobniejsze, a przez to mniej efektowne. Dla tych krzewów, zaleca się wycinanie wszystkich drobnych pędów, które nie wytworzą kwiatostanów, oraz skrócenie o połowę, a nawet o 2/3 wszelkich mocnych, prostych pędów, jeśli przy okazji chcemy mieć pod kontrolą rozmiary krzewu. Oczywiście cięcie ma przebiegać nad oczkiem skierowanym na zewnątrz krzewu. Trzeba się chwilę zastanowić nad miejscem, w którym wbijemy w ziemie nasze „patyczki”. Dobre są takie miejsca, gdzie latem będzie półcień, lub nawet cień. Bo w takich miejscach, nawet gdy zupełnie o tych wiosennych eksperymentach zapomnimy – utrzyma się jako taka wilgotność podłoża, która ułatwi ukorzenianie się naszym sadzonkom.

Reklamy

Luty, marzec  – najlepsze miesiące do cięcia drzew i krzewów, które kwitną latem.

Wybieramy dni słoneczne i suche. Prowadzimy cięcia formujące – na tawułach japońskich, kwitnących w lecie , w tym odmiany o ozdobnych liściach, takie jak „Magic carpet”. Przycinamy mocno derenie , szczególnie te, które w nowoczesny sposób- posadzone są bardzo gęsto. Te gatunki i odmiany derenia, które  są ozdobne z kolorowej kory  młodych, jaskrawo wybarwionych pędów. Podobnie traktujemy wierzby – których ozdobą nie są „kotki” (te tniemy dopiero wtedy, gdy kotki zbrzydną i  zaczynają opadać). Mocno – czyli nisko tniemy, tuż nad oczkiem, te odmiany wierzb, których ozdobą są  barwne liście i ładnie wybarwione młode pędy jak Salix integra ‚Hakuro-nishiki’.

Gdy już będzie  mniejsze ryzyko, że przyjdą jeszcze solidne mrozy, zdejmujemy stroiszcze z budlei, perowski, (http://zojalitwin.wordpress.com/2011/10/19/perowskia-lobodolistna/) czy lawendy,  i zabieramy się do przycinania. „Motyle krzewy” i perowskię tniemy bardzo mocno, pozostawiając tylko niskie karpy, a lawendę zwykle traktujemy tylko cięciem formującym. Luźno posadzone krzewinki tniemy na półkule, a te rosnące gęsto obok siebie, skracamy poziomym cięciem nożyc żywopłotowych, pozbywając się resztek ubiegłorocznych kwiatów, ale także przycinając wierzchołki wzrostu wszystkich gałązek i pędów. Jeśli roślina wygląda na martwą, bo np przemarzła w czasie mrozów, tniemy coraz niżej pędy, aż w przekroju pędów zobaczymy zielone tkanki, a nie szaro-brązowe. Lawenda pięknie regeneruje po silnym cięciu, ma wtedy wiele drobnych, srebrzysto ulistnionych pędów, które będą obficie kwitły latem. Nie dopuszczamy do tego, aby krzewinka lawendy miała nieliczne, grube zdrewniałe pędy -a takie rośliny  często widać w miejscach, gdzie nie są cięte. Bardzo stare oczka „śpiące”  na takim „pniu” nie są w stanie się obudzić, gdy po jakiejś ekstremalnie mroźnej zimie, umrze cała młodsza, najwyższa część rośliny. Kto ma wrzosy pod opieką, musi też pamiętać o przycięciu całej „czuprynki” wrzosów – tak aby pozbyć się resztek przekwitłych ubiegłorocznych kwiatów, ale także aby stymulować, krzewienie się tych roślin.

Tniemy też krzewuszki, hibiskus, zaniedbane jaśminowce wonne, forsycje i lilaki (które prawidłowo, powinny być przycinane tuż po przekwitnięciu). Tu głównie wycinamy u podstawy najstarsze, najwyższe i najgrubsze gałęzie (zwykle 1/3 wszystkich takich pędów co dwa lata)- to tzw. cięcie odmładzające. Wpuszczamy do wnętrza krzewu powietrze i światło, które umożliwia rozwój nowych, młodych gałęzi u podstawy i przedłuża życie roślinie oraz zapewnia schludny wygląd krzewu oraz trzyma w ryzach jego rozmiar. Wycinamy także u samej podstawy wszelkie cieniutkie gałązki, które nie mają szansy na rozwinięcie się w dorodne pędy. Badamy wnętrze krzewu – eliminując wszelkie martwe lub chore pędy. Wycinamy ocierające się i krzyżujące gałęzie, bo w ten sposób nie dopuszczamy do powstawania ran, będących wrotami dla patogenów. Jeśli krzew derenia rośnie jako soliter – fundujemy mu tylko cięcie odmładzające – eliminując tylko najgrubsze gałęzie. Tniemy też teraz,  Pięciorniki krzewiaste  –  usuwamy całkowicie pędy najstarsze i słabe. Pozostałość skracamy nożycami żywopłotowymi, o około 20 cm, formując przy tym zgrabną półkulę. Tamaryszek pięciopręcikowy też teraz tniemy, skracając mu pędy i wymuszając powstawanie większej ilości młodych przyrostów, które będą kwitły latem – w przypadku tamaryszka drobnokwiatowego, który kwitnie przed rozwojem liści, z cięciem wstrzymujemy się, a przekwitnie.  Przeglądamy kępy Złotlinu. Zwykle trzyletnie pędy są już martwe po zimie – są suche, brązowe, łatwo jest je odróżnić od soczyście zielonych młodych pędów. Trzeba wyciąć wszystkie martwe pędy i ewentualnie skrócić, te najbardziej wybujałe, zielone. 

Dwa lata temu, wiosną opublikowałam wpis o cięciu tawuł japońskich, oraz udostępniłam tam też poglądowy rysunek, przypominający o zasadach cięcia pędów – tuż nad oczkiem, tak aby wypływające z rany soki, nie spływały na pączek liściowy, który wybieramy w ten sposób, aby pęd, który z niego wyrośnie był skierowany na zewnątrz krzewu. Unikniemy w ten sposób zagęszczania wnętrza krzewu. Link do tamtego wpisu:

https://parkwpulawach.wordpress.com/2012/04/02/ciecie-tawul-japonskich-pieciornikow/

Jaki krzew powinien jeszcze trafić „pod nóż” o tej porze roku? Koniecznie hortensja bukietowa i krzewiasta. Te popularne krzewy zawiązują kwiatostany na nowych, tegorocznych przyrostach. Im ich więcej i silniejsze, tym kwiatostany dorodniejsze. Pamiętacie zasadę wytwarzania silnych przyrostów? Im mocniej (niżej) przycięty, mocny gruby pęd, tym grubsze i dłuższe nowe  przyrosty powstaną po jego przycięciu. Nie mylcie tylko Hydrangea paniculata z Hydrangea macrophylla. Te drugie, kwitnące na niebiesko, różowo i fioletowo – zawiązały pąki kwiatowe już w zeszłym roku. Jak nie przemarzły w zimie, to właśnie z nich doczekamy się kwiatostanów. Tu tylko wycinamy- jak zwykle, martwe i słabe gałązki z wnętrza krzewu.

Wiosna to też czas na przycinanie pnączy. Jak ciąć powojniki dowiemy się np tu : https://www.pracowniaogrodnicza.pl/-1922012-jak-przycinac-powojniki-.html , a jak glicynię: tu: http://www.swiatkwiatow.pl/glicynia-slodlin–wisteria-id438.html W przypadku wiciokrzewów,  wycinamy tylko martwe lub chore gałązki.

Dla tych co wolą  słuchać niż czytać polecam materiał o cięciu roślin:  https://www.youtube.com/watch?v=aRNqBgZ3NRU