Organizatorzy tegorocznej akcji sprzątania parku wokół rezydencji Książąt Czartoryskich nie mieli szczęścia do pogody. W pierwszych dwóch terminach zbieranie śmieci uniemożliwiał całkowicie ulewny deszcz. Wyjątkowo mokry maj nie dawał większych szans na przeprowadzenie tego sprzątania w sensowny sposób. W efekcie akcja przesunięta została na 6-go czerwca. To zdecydowanie za późno. Mnóstwo śmieci nie zostało dostrzeżonych, przez skądinąd, imponującą liczbę, niezrażonych kolejnymi falstartami, wolontariuszy. Nie dziwię się. Pokrzywy i inne zielsko, w tym nawet niebezpieczny Barszcz Sosnowskiego, mają teraz dobrze ponad metr wysokości. Do tego, w dniu akcji było wilgotno, parno, no i na dodatek – wolontariuszy atakowało mnóstwo komarów! Tradycyjnie 😦 już, puławski Urząd Miasta, z „myślą o człowieku”, pomija tereny parku i Łachy, będącej przecież wylęgarnią tych uciążliwych owadów, w czasie akcji odkomarzania. Trudno wymagać, by w takich warunkach nurkować w agresywne zielsko, po ukryte w nim, zupełnie niewidoczne, butelki i puszki.

Wracając do terminu sprzątania. Jedyny sensowny termin na taką pracę, to po stopnieniu śniegów, a przed ruszeniem wegetacji roślin. Jak skutecznie można wtedy zebrać butelki i inne świństwa pozostawione w parku opisałam, gdy nadzorując wycinkę samosiewów w parku „mimowolnie” 🙂 „jednoosobowo” i z jednego miejsca – zebrałam chyba tyle śmieci, co chyba w czasie tej, spóźnionej w czasie, akcji. Tu mój „urobek” : https://parkwpulawach.wordpress.com/2012/03/01/usuwanie-samosiewow-z-terenu-dzikiej-promenady/ a tu, dla porównania, wynik pracy dziesiątek wolontariuszy: https://www.facebook.com/photo.php?fbid=671870332849546&set=pcb.671870916182821&type=1&theater

Po prostu, tak jak z grzybami, trzeba wiedzieć gdzie zbierać (no i kiedy):-). Poza brzegami Łachy, to zaśmiecone są wszelkie ustronne miejsca, gdzie „biesiadują” z alkoholem, zwolennicy takiej rozrywki. Nad mostkiem przy Pałacu Marynki, na pniach powalonych drzew na Dzikiej Promenadzie i każdym innym pniaku, na którym można wygodnie przysiąść, nad Schodami Angielskimi, oraz za Domkiem Aleksandryjskim i na kamiennych ławeczkach przy Świątyni Sybilli. Pod murem Domku Greckiego i wzdłuż całej tamtej skarpy. Zwykle po wypiciu napoju, opakowanie jest wyrzucone „gdzieś dalej w krzaki” – przy czym zdaje się „fajne” są te miejsca, gdzie rzucić można bez wysiłku a „efektownie” czyli w tym wypadku: „z oczu”, daleko lub z hukiem. Tak więc, największy sens ma zbieranie śmieci w „promieniu rzutu” od takiej „miejscówki”.

Chwała organizatorom i jeszcze bardziej nauczycielom i dzieciakom, które w tym roku zbierały śmieci! Ale za rok, proponuję, by spotkać się wcześniej. Ostatecznym, rozsądnym terminem byłby Międzynarodowy Dzień Ziemi, który w przyszłym roku obchodzony 22 kwietnia 2015r. Jeśli zima wycofa się szybciej, warto o posprzątaniu parku pomyśleć już w marcu. Wtedy nawet bez dobrych chęci i nadzwyczajnie bystrych oczu wypatrzy się duuuużo więcej śmieci i realnie posprząta się park. Dwa lata temu, nauczyciele ze szkoły nr 10 przyprowadzili do pomocy w sprzątaniu parku swoich uczniów i właśnie w kwietniu sprzątali park -również z dobrym rezultatem: https://parkwpulawach.wordpress.com/2012/04/27/mlodziez-ze-szkoly-nr-10-w-pulawach/

Poza sprzątaniem śmieci – największą przysługą jaką można oddać parkowi, jest wyrywanie samosiewów. Z miękkiej po zimie ziemi nawet kilkuletnie dziecko z łatwością wyrwie siewkę drzewa. Dla każdego znajdzie się siewka na miarę jego sił i możliwości oraz ambicji. 🙂 A każda usunięta z korzeniem zbędna siewka, przybliża park do odzyskania właściwego wyglądu. Koszenie siewek, jest złym pomysłem, bo w przypadku wielu, żywotnych gatunków, to walka z Hydrą. Z jednego pnia, mamy 2-3, a za chwilę „małpi gaj” :-(. I do pomyślenia o zaangażowaniu szkolnej młodzieży w tego typu pracę zachęcam gorąco. To nie tylko sprzątanie po flejach, to coś daleko więcej- kształtowanie wyglądu parku. To realny wpływ na jego przyszły wygląd! Najmłodsi nie mają szans pamiętać, jak fantastycznie, przed laty, wyglądał śnieżnobiały dywan z kwiatów zawilca gajowego w naszym parku. Kilkadziesiąt lat temu, Instytut przeprowadził bardzo skuteczną akcję usuwania samosiewów i redukcję podszytu w całym parku.(Zdaje się wtedy, gdy w całym parku, łącznie z Dziką Promenadą, IUNG zainstalował latarnie.) Wiosenne rośliny runa, aby kwitnąć, potrzebują dostępu do dużej ilości na przedwiośniu. Po tamtej akcji, przez kilka lat, park w momencie kwitnienia zawilca, był iście zjawiskowy!

Jeszcze a pro po deszczowego maja.:-) bo to ciekawe i warte odnotowania. Kierownik instytuckiego zakładu agrometeorologi profesor Andrzej Doroszewski poinformował nas, że „W 143 letniej serii pomiarów meteorologicznych w Puławach nie odnotowano w maju aż tak wysokich opadów atmosferycznych. Tegoroczny rekordowy opad maja wyniósł 195,5 mm (mierzony tradycyjnie za pomocą menzurki przez obserwatora). Poprzedni maksymalny miesięczny opad atmosferyczny maja wynosił 170 mm, wystąpił on w 1897 roku.”(To nie był maksymalny opad miesięczny w Puławach. Ten rekord padł w sierpniu 2006 roku i wynosił aż 228 mm!) Profesor przy tej okazji, uświadomił nam, że „Tegoroczny opad z maja jest piątym co do wielkości opadem miesięcznym zanotowanym w Puławach od 1871 roku, większe opady zanotowano w lipcu: 197 mm w 1897 r., 199 mm w 1919 r., 222 mm w 2011 r. oraz w sierpniu 2006 roku.”

Reklamy