Archive for Kwiecień, 2015


Jak mówi bodajże chińskie przysłowie  „Ci  którzy twierdzą, że coś jest niemożliwe nie powinni przeszkadzać tym, którzy właśnie to robią”.  Ileż ja się nasłuchałam, że jestem ciężko naiwna, sądząc, że znajdę takich podobnych do siebie „szaleńców i głupców” , którzy poświęcą swój czas, pieniądze i wysiłek by w parku było ładniej. Sceptycyzm – to najdelikatniej ujmując reakcja ludzi na moje wizje, że Puławiacy sami będą dbać o park, że mogą to zrobić, że potrafią i że efekt może być docelowo porównywalny z zadbanymi historycznymi ogrodami. Że jestem z natury marzycielką, to myślę sobie, że z czasem, gdy efekty  pracy naszej małej grupy wolontariuszy, zaczną być widoczne, może znajdą się „poważni” (tzn. z duża gotówką 🙂 ) sponsorzy, którzy pomogą zrealizować większe wyzwania finansowe  (np. zakup kosiarki) czy nawozów, a potem systemu nawadniania, czy monitoringu  etc.. Wśród okolicznych szkółkarzy wiem, że znajdą się potencjalni hojni darczyńcy, gotowi  nieodpłatnie przekazać parkowi materiał szkółkarski do nasadzeń. Brakowało do tej pory możliwości wykorzystania takich obiecanych darów. Bo ktoś musi przygotować miejsce do sadzenia, ktoś musi te rośliny posadzić, potem zadbać o nie po posadzeniu, by ich chwasty nie zarosły lub by po prostu nie uschły. Musimy zapewnić darczyńców, że ich  rośliny nie zostaną zmarnowane i by w kolejnych latach, ofiarodawcy czy sponsorzy, czuli satysfakcję patrząc na upiększony ich roślinami zakątek,  a nie żałowali  swego gestu patrząc na zmarnowane  rośliny.  Osobiście, poważnie obawiam się,  że  świeżo posadzone rośliny  pozbawione chociażby ochrony w postaci zamkniętych furtek i bram po zmierzchu, bez nadzoru zostaną przez naszych miejscowych zwolenników pozyskiwania roślin za darmo rozkradzione.  Może jak posadzi się jednorazowo kilkaset egzemplarzy to starczy i dla złodziei i dla parku?   Przytoczę tu  historię nasadzenia publicznego, po wymianie  nawierzchni chodników  na ul  Piłsudskiego, Jeżdżąc  codziennie  tą ulicą patrzyłam ze zgrozą, jak giną i znikają  w oczach  posadzone wzdłuż  chodnika krzewy ozdobne. Tam to była złotolistna odmiana Pęcherznicy kalinolistnej, której nie zapewniono podlewania po  posadzeniu. Sama widziałam nobliwego pana, który w biały dzień wyrwał i włożył sobie do torby taki mały krzaczek. Że mam naturę, jaką mam, zahamowałam  z piskiem opon i wrzasnęłam do mężczyzny, co czyni!? On mi na to  odparł, że „ratuje ten krzew przed uschnięciem” . Zamilkłam, bo przyznałam mu ze smutkiem rację.  Dziś nie ma na tej ulicy (odcinek od skrzyżowania z ul. 4-go Pułku Piechoty i ul. Piaskową)  tych krzewów, chociaż my jako podatnicy zapłaciliśmy za upiększenie jej poboczy. „Świadectwem”  tego nasadzania  jest kilka tych krzewów, które przetrwało na wysokości parkingu przy „Biedronce” – tam najtrudniej było dyskretnie „podprowadzić”  młode krzewy.  Bo tam ludzi najwięcej i najdłużej oświetlone po zmroku.

Gdy przestano wreszcie blokować  inicjatywę, by zwerbować wolontariuszy  na Uniwersytecie Trzeciego Wieku,   widać , że jest to „strzał w dziesiątkę”.  To jest środowisko ludzi, którzy już od dawna udzielają  się społecznie. Są tam ludzie wspomagający pracę Hospicjum, Domów Opieki.  Ludzie mający chęć poświęcenia swojego czasu  dla innych. Nie ma „najemnego” pracownika, który by pracował z podobnym zaangażowaniem, starannością i wysiłkiem jak wolontariusz.  Na razie skupiamy swój wysiłek na Dolnym Ogrodzie, bo to fragment parku, który jest najmniej „zapuszczony”, gdyż  dopiero od kilkunastu  lat zaniechano jego pielęgnacji. Przez  długi czas, największa ilość  pracowników IUNG  pracowała właśnie w tym  rejonie, a odgrodzenie tego terenu od złodziejaszków  chroniło długi czas sadzone tam rośliny ozdobne. I teraz ten teren traktujemy jak matecznik roślin ozdobnych, które z czasem pojawią się (mam nadzieję)  w terenach otwartych dla spacerujących po parku.

A oto zdjęcia z ostatniej „akcji”  studentek. Pani Alicja, Bożena, Jadwiga i Maria –  posadziły 60 krzewów róż. Przedtem musiały przekopać, oczyścić  ze śmieci i chwastów ziemię. Nauczyły się przy okazji, jak ciąć krzewy róż w trakcie sadzenia.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.908330779187506.1073741848.545578988796022&type=1&l=fb7ece935b

Od tygodnia ,w sumie, w Dolnym Ogrodzie pojawiło się 90 krzewów róż, które ofiarowała parkowi pani Eliza Wojczakowska. I to podobno, jeszcze nie ostatnie słowo tej Pani w sprawie róż :-). Wypada tylko podziękować i się cieszyć !

Reklamy

Trochę to potrwało, zanim pomysł wdrożenia w Puławach systemu opieki nad historycznym ogrodem stosowanym z powodzeniem od ponad wieku w krajach zza Żelaznej Kurtyny mógł stać się „ciałem” w Puławach. Do pełnego sukcesu pewnie jeszcze daleko, ale mamy juz pierwsze „jaskółki”, że jesteśmy na dobrej drodze. Większość najpiekniejszych i nasłynniejszych historycznych ogrodów Wielkiej Brytanii udostępnionych publiczności jest w rękach i pod opieką fundacji „National Trust” – działającej od ponad wieku, w oparciu o darowizny, składki czlonkowskie oraz pracę wolontariuszy. Fakt, że Wielka Brytania to kraj, słynny z tradycji ogrodniczych, o wysokiej kulturze społeczeństwa, w którym najczęściej deklarowanym przez obywateli hobby jest ogrodnictwo, ułatwia niewątpliwie utrzymanie ogrodów na poziomie nie tylko satysfakcjonującym, ale zwykle wręcz zachwycającym, wszystkich zwiedzających tamtejsze ogrody. W Polsce, wielu młodych ludzi uważa, że praca za darmo, dobra jest dla „frajerów”, część starszych mówi, że „swoje musieli już odpracować” w ramach przymusowych prac społecznych epoki socjalizmu. Na szczęście są jednak wśród nas ludzie, którzy nie szukają argumentów „przeciw”, lecz gotowi są zaangażować swoje siły i czas w prace porządkowe i ogrodnicze w parku. Zrekrutowani w środowisku ludzi, którzy z założenia, chcą być aktywni, chcą się rozwijać i są panami własnego czasu – bo naszymi pierwszymi stałymi wolontariuszami są  studenci Uniwersytetu Trzeciego Wieku. Od lat zresztą, najwięcej prac na terenie parku wykonywali emeryci-wolontariusze. Latami nie potrafili się rozstać z pracą w parku pracownicy IUNG, pan Adam Wołk i pan  Bogumił Rembowski, którzy długo, po przejściu na emeryturę, przychodzili do Dolnego Ogrodu, by pielęgnować kolekcję krzewów, pnączy  i bylin ozdobnych. Po raz kolejny wspomnieć muszę, o najstarszym wolontariuszu w parku, człowieku o najdłuższym stażu społecznego pracownika historycznego ogrodu, który od tak wielu lat pomaga w pracach ogrodnyczych w Dolnym Ogrodzie, że już chyba nikt nie pamięta ile to już lat. Pielęgnował rosliny w palmiarni i  rozsadę kwiatów na rabaty w szklarniach i w Dolnym Ogrodzie. To aż niewiarygodne, jak wiele potrafi zdziałać jeden starszy Pan. Pan Władysław Wolski.

Wolontariusze – studenci UTW, po dopełnieniu formalności zwiazanych z uzgodnieniem i podpisaniem  porozumiena dwustronego z IUNG w sprawie prac społecznych na terenie parku już drugi raz „potrząsneli robotą”  w parku. Tym razem przyszło nam wycinać, martwe (z powodu  braku wlaściwej jesiennej pielegnacji) gałęzie jałowców, rosnących w okolicach Chińskiego Domku. Gigantyczna sosna wejmutka zrzuca na rosnące u jej stóp iglaki igły w takich ilościach, że blokują one dostęp światła do płożących iglaków, a w konsekwencji  – po ustaniu fotosyntezy- do ich śmierci. Wolontariusze przygotowali te miejsce pod nowe nasadzenia, oraz przycięli duży odcinek żywopłotu z irgi. Po świętach wielkanocnycch  mam nadzieję ruszymy z nimi dalej z pracą

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.899972853356632.1073741846.545578988796022&type=1&l=f1b59f4334

Nowym wolontariuszom – życzę co najmniej tylu lat pracy dla puławskigo parku w zdrowiu i kondycji, jaką ma Pan Wolski  i ogromnej z tej pracy satysfakcji.  Oby efekty naszej wspólnej pracy stły się widoczne dla wszystkich. Amen 🙂

Trzymam kciuki za powodzenie tegorocznej akcji organizowanej przez Stowarzyszenie „Przeszlość-Przyszłości”. W ubiegłym roku organizatorom nie sprzyjała pogoda. Kolejne terminy wyznaczone na akcję społeczną w celu wyzbierania śmieci z terenu historycznego ogrodu, były odwoływane z uwagi na niesprzyjajacą aurę. Krótko mówiąc – lało jak z cebra, gdy tylko wybijała godzina zbiórki wolontariuszy. Organizatorzy dostali nagrodę za dobre chęci, ale, gdy doszło wreszcie do sprzątania śmieci były już skutecznie ukryte w bujnej wiosennej roslinności. Tym razem mam nadzieję- efekt starań wolontariuszy będzie choćby taki jak np w 2011 roku gdy harcerze zorganizowali sprzatanie. Tu relacja video z tamtej akcji: https://www.youtube.com/watch?v=7_QPJYOXUUw  W tym roku akcję zapowiedziano na 17 kwietnia (piątek) – to już za kilka dni!. Zbiórka wolontariuszy na Dziedzińcu Pałacu Czartoryskich o 11.00 Samo sprzatanie – to „zryw” społeczny zaplanoway na zaledwie 2 godziny-od 11:00 – 13:00. W nagrodę organizatorzy proponują udział w ognisku z występami muzycznymi – od 13:00 do 14:30.