Ponad 900 osób przeczytało moją „Ponurą wyliczankę…”  Liczyłam na to, że problemem zainteresują się szerzej w Puławach, dlatego zasadniczo dobrze się stało, że temat podjęła redaktorka z pisemka „24Wspólnota.pl”  Nie jestem pewna jednak, czy „niedźwiedziej przysługi” sprawie ochrony zabytków i rewitalizacji parku nie wyświadczyła pani Justyna Popiołek-Osińska, autorka opartego na mojej wyliczance artykułu z celowo podnoszącym ciśnienie czytelników tytułem „Do parku tylko z biletem?”

https://24wspolnota.pl/pl/pulawy/wydarzenia/20278/do-parku-tylko-z-biletem.htm

Najważniejszą zmianą w sposobie użytkowania parku proponowaną przeze mnie jest skuteczne ogrodzenie ogrodu i kontrola zachowań spacerujących, poprzez monitorowanie i dozór oraz system rejestracji osób przebywających na terenie parku. Zamykanie po zmierzchu i uniemożliwienie nieuprawnionych wtargnięć na teren ogrodu.

Wg mnie, fakty pokazują dobitnie, że niczego dobrego dla historycznego ogrodu całodobowe otwarcie nie przyniosło. Nikt odpowiedzialny prawnie za zabytki nigdy nie zaryzykuje relokacji w pierwotne położenie ruchomych zabytków, co stanowi istotę rewaloryzacji ogrodu Księżnej Izabeli, bo tym samym czynnie narazi je na zniszczenie, co jest delikatnie mówiąc niefrasobliwością, przekraczającą niegospodarność, do której tak przywykliśmy, że nikt już się nie oburza.  Złodzieje bezkarnie zdemontowali i bez problemu wynieśli z otwartego nocą parku  wszystkie miedziane rury spustowe, gdy IUNG ogromnym wysiłkiem finansowym remontował  cały dach pałacu i zdobył miedzianą blachę na jego pokrycie i orynnowanie. Podejmowane  próby sukcesywnych nasadzeń roślin ozdobnych na terenie innym, niż intensywnie nadzorowany dziedziniec honorowy, prawie w 100 % kończyły się fiaskiem, bo rośliny również zostały rozkradzione. Jest tylko i wyłącznie  kwestią czasu, kiedy mury odnowionych za ciężkie pieniądze zabytków będą wyglądać  znowu tak, jak mur zewnętrzny tarasów przy Domku Greckim i jak wyglądały przed remontem.

Najważniejsze zatem  zadane pytanie,  nie powinno dotyczyć tego,  czy ktokolwiek, kiedykolwiek zechce płacić za to, że wnętrze ogrodu będzie sukcesywnie porządkowane, wzbogacane o nowe rośliny ozdobne i że docelowo będzie pełne atrakcyjnych elementów małej architektury rozlokowanych zgodnie z intencją twórców ogrodu. Tylko, czy godzimy się na to, że będzie tylko gorzej niż dzisiaj?  Bo to pewne jak w banku, że wolniej lub szybciej wrócimy do stanu sprzed wydanych już na renowację milionów, a drugi raz na to samo nie dostaniemy pieniędzy z Unii.  Jednym słowem, czy podobało nam się jak wszystkie zabytki były zniszczone przez wandali i czy chcemy obserwować jak wandale dewastują znowu to miejsce?   W tym momencie, jakiekolwiek pretensje,  że jest i będzie tylko gorzej, a nie lepiej,  skierujmy do siebie, nie do odpowiedzialnych za zabytkowy ogród, którzy skazując inwestycje na krótkotrwałość, narażają się na zarzut niegospodarności. Każdy podmiot państwowy, dysponujący prawem do tego obiektu, nawet jeśli nie byłby to instytut naukowy, tylko  bezpośrednio Miasto, byłby odpowiedzialny przed podatnikami za świadome wyrzucanie pieniędzy w błoto.

Dziękuję dziennikarce Wspólnoty, za zainteresowanie tematem losu zabytków w historycznym ogrodzie, bo zawsze jest nadzieja, że przy tej okazji szersze gremium zechce dotrzeć do mojej „wyliczanki”  by poznać całe spektrum problemu,  a nie jedynie jego wycinek. Przyznam, że choć spodziewałam się podniesienia, zawsze bulwersującego opinię publiczną tematu ewentualnych opłat,  nie sądziłam, że może ten aspekt  trafić na tytuł, jakby rzeczywiście był meritum problemu, choć rozumiem, że kierując się nie tyle dobrem sprawy i chęcią  wdrożenia zmian, które  mogą  odmienić los parku,  ile poczytnością wydawnictwa, zdecydowano się na taki ruch.  Mało tego, autorka dodaje podtytuł,  który kompromituje pewien sposób myślenia „To nie żart, to pomysł, który powraca”.

Co do ankiety, którą zaproponowała 24Wspólnota.pl to przyznam, że przydałaby się inna formuła i inne pytanie podstawowe, bo ja nie pisałam o konieczności opłat dla mieszkańców Puław, lecz o konieczności zamykania i kontrolowania dostępu. Jeśli ktoś zna lepszy, skuteczniejszy,  trwalszy i tańszy sposób to proszę, śmiało objawić go światu!  Oby inni się mogli w przyszłości od nas uczyć- jeśli będzie się można pochwalić lepszym rezultatem! Bo od tego, czy rozwiążemy problem ciągłych aktów wandalizmu,  zależy przyszłość tego miejsca, obecna sytuacja jest zaś gwarancją, że zmian na lepsze nie będzie.

Ankieta z pytaniem, „Czy jesteś za „kontrolowaniem dostępu” poprzez uniemożliwienie wejścia do parku po zmierzchu?” złożona z kilku pytań wstępnych, weryfikujących, czy dany głos, brać w ogóle pod uwagę przydałaby się chociażby do oceny skuteczności programów edukacyjnych i  promujących znaczenie Puław w historii Polski. Jednak do zweryfikowania, czy wypowiada się ignorant, czy osoba, której zdanie  powinno być brane pod uwagę,  ankieta taka musiałaby być  poprzedzona minimum dwoma pytaniami. Po pierwsze poprosiłabym o wymienienie minimum 3 zabytków ruchomych i ich pierwotnej lokalizacji w naszym parku, po drugie, poprosiłabym o wymienienie nazwisk minimum trzech postaci historycznych o innym nazwisku niż Czartoryscy związanych z Puławami i jako kto weszli do historii Polski. Tak sobie wyobrażam absolutne minimum poziomu wiedzy adwersarzy. Może jeszcze jedno; Jaka jest najważniejsza cecha ogrodów angielskich?

I na koniec,  kwestia odpowiedzi na  najważniejsze wg autorki tekstu pytanie, kierujące dyskusję o przyszłości parku na manowce. „Czy wstęp do parku powinien być płatny?”

Na  tak postawione pytanie, spodziewać się należy odpowiedzi negatywnej od  kilku rodzajów obywateli . Od typowego „Kiepskiego”, czy amatora „Mamrota” na świeżym powietrzu, który bez namysłu kliknie „nie”, bo nie chce,  by ominął go  luksus popijania w byłym książęcym ogrodzie,  ale i od każdego nieświadomego tego, czego  tym sposobem nigdy się nie doczeka w tym ogrodzie,  i od naiwnych i całkowicie obojętnych na historię i piękno ignorantów, amatorów tandetnych gratisów.  Ci powiedzą: „Nie!”  Krzywa Gausa dotycząca przekroju demograficznego, każdego społeczeństwa,  nie pozostawia w tej materii złudzeń. Tylko, nie miejmy pretensji, że gdy tacy podejmują decyzje, to jest jak jest i tak też będzie!  Jedynie  odpowiedzialni, światli  i doceniający kulturowe dziedzictwo obywatele, esteci i docierający tu ludzie z całego cywilizowanego, zachodniego  świata, z którego wykluczył nas PRL a którzy, bez złudzeń,  pozostają w mniejszości powiedzą: „tak” .

A propos. Czy wstęp na Górę Trzech Krzyży w Kazimierzu Dolnym powinien być płatny?  Czy ktoś zadał  to pytanie mieszkańcom okolicznych gmin? Gdyby je zadał, jak myślicie, jaki procent byłby z odpowiedzią „tak”? Mimo tego od paru lat, trzeba za wdrapanie się na tą górkę płacić. Konkretnie, wspinaczkę mamy „za friko”, można zawsze zawrócić spod szczytu, ale ponieważ tam też idzie się tylko po widok, zwykle mało kto, koniec końców nie wysupła tych paru złotych,  za możliwość rozejrzenia się po krajobrazie. Można dyskutować, czy to dobry pomysł, czy nie, ale ktoś jednak poniósł koszty ucywilizowania sposobu wspinaczki na tę gorkę, przygotowując wygodne dla piechurów schodki.  Ci, co przyjeżdzają po coś innego do Kazimierza i mają inne  priorytety niż podziwianie widoków, wolą za te pieniadze kupić np. jedno wiecej piwo w knajpce– wybiorą się gdzie indziej i tyle.

W Puławach jest tyle, coraz ładniejszych terenów zielonych, calodobowo dostępnych dla mieszkańców, że  trudno  zaakceptować niezbędność otwartego nocą parku.  Jest jedna istotna różnica między tamtymi miejscami, a parkiem i zdaje się że  dla większości gardłujących przeciwko zamykaniu po zmierzchu parku najistotniejsza. W parku ma się pewność, że nie zestresuje się tu nikt pijący alkohol nadchodzącym policjantem, czy strażnikiem,  tylko czy tak powinno być?

Oczekiwania Puławian względem  ogrodu  Księżnej Izabeli  w dużej mierze rozmijają się z jego zdefiniowanym,  krajobrazowym charakterem i tu też leży „spory kamień niezgody”. Po widoki kwietnych kobierców sadzonych pod linijkę wybierajmy się do ogrodów barokowych, francuskich lub parków zdrojowych i miejskich,  nie oczekujmy ich w ogrodzie romantycznym, angielskim. Nie będzie tu tez nigdy, bo nie wyrazi na to zgody konserwator, brukowanych alejek, ani placów zabaw dla dzieci, tego po prostu nie oczekujcie. Pewnie będzie to oburzające dla licznych, ale zgodnie z prawem, nie może prowadzić przez teren parku ścieżka rowerowa. Szok? Tylko dla tych,  którzy  nie rozumieją, że w tego typu historycznym ogrodzie chroni się ziemną nawierzchnię alejki przed koleinami jakie się tworzą podczas jazdy.

Jeśli tylko populiści czy politycy, którzy kierują się wolą większości, bo są zależni od swojego wyborcy,  będą mieli o decydować o losie parku w Puławach,  nie ponosząc jednocześnie żadnej odpowiedzialności za podejmowane decyzje i wydane publiczne pieniądze, to w tym miejscu należy zaprzestać starań o jakąkolwiek rewitalizację. Przegapiony dla parku  został czas rozdawnictwa z unijnych funduszy,  a prywatni sponsorzy, myślący logicznie, pieniędzy tu nie utopią. Jak hojnie wspiera wspólny, otwarty  park bezpośrednio same  społeczeństwo,  można samemu naocznie zweryfikować zerkając do żałośnie pustej transparentnej skrzynki na dobrowolne datki na utrzymanie parku.

Gdy angażowałam się w proces rejestracji fundacji FWHOP, zaniepokoiły mnie skromne kwoty na fundusz założycielski fundacji wyłożone przez najistotniejsze w Puławach instytucje. Pan dr Janusz Nowakowski, osobiście związany silnie z pałacem i Puławami, jako jedyna osoba prywatna,  wpłacił relatywnie dużą sumę,  na fundusz założycielski FWHOP, upatrując w powstaniu fundacji, której głównym zadaniem miało być doprowadzenie do rewaloryzacji i utrzymania ogrodu i zdobycia na te cele środków – realny sposób rozwiązania problemu.  Przez nieomal 20 lat – poza jednym znaczącym datkiem ze strony miasta – partnera, co faktycznie zawdzięczamy programowi partnerskiemu Miasta Puławy z holenderskim Nieuwegein,  nie udało się pozyskać większych darowizn. Ponad połowę brakującej na rewitalizację dziedzińca przedniego kwoty pokryły ze swoich zysków zakłady doświadczalne IUNG, 30 tys. dorzuciły Azoty.  IUNG ma  laur konserwatorski za remont pałacu, odnowione obecnie są kolejne trzy ważne obiekty w zespole pałacowo –parkowym, (plus Kościół i Domek Grecki)  i pozyskaliśmy kopię rzeźby „Tankreda i Kloryndy” którą można było postawić w parku i zaryzykować jej zniszczenie, co się zresztą stało, chociaż stoi w najmniej odludnej części parku.  I obawiam się, że to by było na tyle. Teraz pogódźmy się z tym, co nieuniknione,  jeśli nie życzymy sobie żadnych zmian.  Odnowione dzisiaj zabytki będą znowu pokrywały się liszajami z barwnych bazgrołów, niczego nie posadzimy, bo po co i za czyje pieniądze, pchać amatorom kradzionych roślin ozdobnych „prezenty” w  bezkarne łapy?

Na koniec, chciałam jeszcze zapytać o „jakiej wizytówce miasta” mówimy? O żywej ilustracji powszechnego przekonania, że co państwowe to niczyje, że prawo w Polsce nie działa, że mamy gnuśne społeczeństwo,  nieskuteczną edukację,  nieudolną policję,  co doprowadza do tego, że można być bezkarnym, „nieznanym sprawcą”, zamalować bazgrołami zabytkowe mury, a nawet i rozwalić w publicznym miejscu, na ulicy patrolowanej przez opłacaną przez podatników straż miejską i policję?  Wizytówkę tego, jak my, w Puławach, nie dbamy o narodowe, kulturowe dziedzictwo, jak je sobie lekceważymy,  jeśli nie chcemy zapewnić mu skutecznej ochrony i jak go, nomen omen, nie cenimy, skoro  za darmo udostępniamy? Jeśli to „wizytówka”- to żenująca.

Dotarło do mnie sporo głosów ludzi, ( różną drogą – mailową, telefoniczną… ) , którzy przyznali mi rację,  często oświadczając,  że  zmienili  dotychczasowe przeciwne  nastawienie do rygorystycznego, totalnego zamykania parku po zmierzchu. Wielu, których głos byłby w tej dyskusji ważny, się nie wypowiada, choć zaiste gdy milczą,   nie sposób zweryfikować, czy mamy do czynienia z niezabierającym głosu tchórzliwym mędrcem, czy  milczącym głupcem. Zapraszam do otwartej dyskusji na temat przyszłego wyglądu historycznego ogrodu. Może ktoś ukrywa się z genialnym pomysłem, jak inaczej niż na całym świecie,  poradzić sobie skutecznie z ochroną przed złodziejami i wandalami, tak dużego terenu z cennymi obiektami  Przykra prawda jest taka, że gdy zostawimy te sprawy w rękach samych polityków, którzy przeliczają głosy na ilość nie jakość, to znajdziemy się tam, gdzie nikt z nas nie chciałby być. Razem z  innymi „akuszerami” FWHOP myślimy, o zorganizowaniu otwartego forum dla  wszystkich zainteresowanych mieszkańców Puław, na którym przedstawilibyśmy wizualizacje możliwych do zrewaloryzowania fragmentów ogrodu, które można będzie zrealizować wyłącznie wtedy, gdy problem wandalizmu zostanie  zniwelowany do nieistotnego problemu. Zdefiniujemy i zobrazujemy w przystępny sposób, jak mógłby  wyglądać ogród Księżnej po przeprowadzonej rewitalizacji zgodnie z wytycznymi konserwatorskimi.   Zaprosilibyśmy także  opiekunów innych zabytkowych ogrodów w Polsce by przedstawili swoją drogę do osiągnięcia przewagi nad wandalami i przywrócenia świetności ogrodowi.

Można zrobić nawet niemożliwe, ale jeśli niezabezpieczone efekty takiej pracy znikną z powierzchni ogrodu równie szybko i bezkarnie  jak działają w Puławach wandale, to nadzieja,  że kiedyś park będzie perełką turystyczną w województwie i w Polsce  zniknie równie szybko jak posadzone niegdyś w parku setki cebulek wiosennych kwiatów wydłubanych z ziemi przez spacerujących po parku  w ciągu jednego sezonu, gdy po raz pierwszy i ostatni w historycznym ogrodzie zakwitły.

Reklamy