Category: Dom Gotycki


      Należę oczywiście do wielbicieli historycznego ogrodu puławskiego, w przeciwieństwie jednak do większości obywateli naszego miasta, miałam okazję zwiedzić wiele angielskich  ogrodów krajobrazowych na których wzorowała się Księżna Izabela Czartoryska. Moje podróże odbyły się w latach  80-tych i  90-tych ubiegłego stulecia i od tamtego czasu zupełnie innymi oczami patrzę na to, co niegdyś było wybitnym ogrodem romantycznym, a przez lata zaniedbań zostało  zdegradowane do porośniętego samosiewami terenu wokół pałacu, niemającego  wiele wspólnego z ogrodem starannie zaprojektowanym, którego największym atutem było jego położenie, gwarantujące niezwykłe widoki na rozległy krajobraz;  obfitującego co prawda w  interesujące architektonicznie budowle, w którym jednak trudno bez irytacji spacerować, gdy wokół wszędzie śmieci i ślady po działaniach wandali.

Wiem, że zabierając publicznie głos w tej sprawie, narażam się na falę „hejtu”, mimo tego uznałam, że dalsze bierne czekanie na rozwój wydarzeń, oznacza  milczącą zgodę na puławski syndrom niemocy, prowadzący europejskiej klasy dzieło romantycznej sztuki  ogrodowej jakim był ogród Księżnej Izabeli Czartoryskiej i znajdujące się w nim zabytki,  w stronę ciągłej i nieuchronnej dewastacji.  Mam bowiem nadzieję, że większość zwolenników otwartego parku, będących świadomymi obywatelami naszego miasta, jest nimi głównie  dlatego,  że  nie zdaje sobie sprawy,  co z powodu tej dostępności  stracili  już  bezpowrotnie  i że lektura tej  bezlitośnie długiej wyliczanki doprowadzi ich do zmiany poglądów. Mylić się, jest przecież rzeczą ludzką, głupotą jest jednak uporczywe trzymanie się  źle obranej drogi. Wiem, że jestem stronnicza w swoich poglądach, ale  bronić prawa do „relaksowania się po swojemu” chuliganów i wandali nie zamierzam!

Kilkanaście lat temu, jeszcze w czasie spotkań, na których pracowaliśmy nad  powołaniem Fundacji Wspierania Historycznego Ogrodu Puławskiego, sugerowałam ówczesnej dyrekcji IUNG, że wprowadzenie powszechnie stosowanych na świecie rozwiązań w postaci skutecznego ogrodzenia całego  terenu ewidentnie podniosłoby trwałość wszelkich  inwestycji w parku. Czy to w zakresie utrzymania efektów  renowacji zabytków, czy inwestycji w elementy wyposażenia parku;  takich jak: ławki, kosze, oświetlenie itp., (estetycznego, spełniającego wymogi konserwatorskie, a przez to odpowiedniej jakości i co za tym idzie, najdroższego). Wreszcie, można by pozwolić sobie na wprowadzanie nowych nasadzeń z roślin ozdobnych z mniejszą obawą, że zaraz zostaną rozkradzione, jak to się często działo w parku i dzieje w  mieście.  Jednak i wtedy i teraz, gdy wspomni się o najoczywistszym i sprawdzającym się w praktyce sposobie chronienia zabytków  naraża się lokalnej społeczności przyzwyczajonej przez ostatnie dziesięciolecia do komfortowego dla wszystkich, swobodnego, absolutnie nieograniczonego dostępu do parku. Tymczasem, na świecie od dawna stosuje się grodzenie cennych, czy historycznych ogrodów.

Trzeba mieć świadomość tego, że „okres błędów i wypaczeń” teoretycznie przynajmniej, mamy już za sobą, i że w Polsce, w innych miastach,  po latach socjalistycznego podejścia do „państwowego czyli niczyjego”  w tej sprawie następuje zmiana!  Warto wiedzieć, że np. powstały równolegle z puławskim ogrodem, ogród w Arkadii, który do końca upadku socjalizmu w Polsce był w dużo gorszym  stanie utrzymania, teraz, po bardzo skromnej renowacji i elementarnym ogarnięciu zieleni, został skutecznie ogrodzony, a wstęp do niego jest płatny, nawet dla towarzyszącego człowiekowi psa. Miło popatrzeć jakiej metamorfozy doznał tamten park i tego tylko puławskiemu ogrodowi życzyć mogę.  W  Arkadii nie ma już śmieci, ani jaskrawych malunków na rzeźbach i murach, chwasty są wykoszone, choć długa przed nim jeszcze droga do odzyskania świetności, to proces degradacji obiektu tam już się zakończył. Dzięki podjęciu słusznej decyzji, nie drepczą tam w miejscu odmalowując ciągle tę samą ścianę, lecz przywracają w nim  to, co  niegdyś  zostało zniszczone. Wykonano już rekonstrukcję grobowca Cecylii, w którym złożono  kopię rzeźby, przed laty wywiezionej z ogrodu z tego samego powodu, z jakiego znikają ruchome zabytki z naszego parku.

Mało kto wie, że przed II wojną i (w czasie okupacji)  funkcjonował system kart wstępu do parku w Puławach. Było to możliwe, gdyż poza murem i linią Łachy, wszelkie furtki i bramki były zamykane, a na mostku ze  śluzą na Łasze była również zamykana bramka.  Mamy zdjęcia z parku z tego okresu i nie jest to tak, że wtedy park był jakoś szalenie zadbany. Porastało go więcej drzew, ale już wtedy lwia część to były samosiewy lub nieprzemyślane nasadzenia, które szybko zatarły osie widokowe i zniszczyły koncepcję kompozycji ogrodu.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.551109104909677.1073741829.545578988796022&type=1&l=c24bcc7f98

Czy moja wypowiedź z podsumowaniem realnych strat i potencjalnych zysków będzie wstępem do merytorycznej dyskusji i przyczynkiem do wprowadzenia rozsądnego rozwiązania, czas pokaże.Pamiętajmy jednak, że odpowiedzialni  jesteśmy nie tylko za to, co robimy, ale także za to, czego nie zrobiliśmy, czego zaniechalismy. Przyszłość i wnuki nasze  zweryfikują słuszność decyzji podjętych, lub nie, przez współcześnie odpowiedzialnych, za polskie dziedzictwo kulturowe, bo doskonale wiemy, jakie miejsce w historii naszego państwa miały Puławy, w czasach świetności zespołu pałacowo-parkowego Książąt Czartoryskich.

Ustawowy obowiązek ochrony dóbr kultury, polegający na zabezpieczeniu  zabytków przed zniszczeniem, uszkodzeniem i dewastacją.  jest obowiązkiem Państwa – czyli lokalnych władz, oraz powinnością jego właścicieli. Proste rozwiązanie dla puławskiego parku– w zasięgu możliwości technicznych i finansowych. Jednak nikt nie chce o tym poważnie rozmawiać.

Dlaczego tak  jest? Wydaje się, że z czysto populistycznych przyczyn.

Argumentum pessimi turba est– przestrzegali starożytni i to się nie zmieniło. Zgubnym argumentem jest  wola tłumu.

Egoistycznie chcemy, byśmy mogli w każdej chwili, z każdej strony, kiedy i jak nam się chce  wejść do parku. Takie rozwiązanie byłoby piękne, bo na pewno jest wygodne,  gdyby 100% społeczeństwa umiało to  docenić i uszanować. Tak niestety nie było nawet  za czasów Księżnej Izabeli, która po tym jak z drzwi Świątyni Sybilli kilkakrotnie wykręcono mosiężne, ozdobne  rozety, zmuszona była zlecić zainstalowanie dodatkowej kraty na schodach Świątyni,  by zakończyć ten proceder. Mury wokół historycznego ogrodu też nie powstały przypadkowo.  Gdy Księżna Izabela zleciła wybudowanie drewnianej kładki nad  Łachą stanowiącą naturalną granicę jej prywatnego nomen omen „o g r o d u”, natychmiast rozwiązała problem niechcianych „gości”,  budując na jego środku ścianę z drzwiami by zatrzymać intruzów.  Dla praktycznej Księżnej Izabeli, Brama Rzymska pełniła  funkcję faktycznie zamykanej bramy. Gdy pojawiła się kładka nad Głęboką, umożliwiająca dostanie się do jej ogrodu ta drogą, niewiele później  i tam powstała  żelazna furtka ograniczająca swobodny dostęp do książęcego ogrodu.

Gdy zabrakło prawowitego  własciciela  i troskliwego opiekuna ogrodu, mogło być tylko gorzej, a nie mam tu na myśli działań militarnych lecz, taką codzienną, powszednią działalność ludzi nierozumnych. Wyliczankę czas zacząć:

  • To bezmyślnym, pijanym studentom puławskiego instytutu „zawdzięczamy ” fakt, że nie możemy dzisiaj zobaczyć , jak wygląda posąg Flory przed Domkiem Greckim,
  • Naszym dzieciom nie możemy zrobić zdjęcia przy  dwóch bazaltowych  sfinksach, które po kosztownej renowacji zamknięto we wnętrzu  Pałacu Marynki, po tym jak wandale zasmarowali te rzeźby farbami i usiłowali uszkodzić posągi rozbijając na nich butelki i kamienie. Nieprzypadkowo, działo się to wtedy, gdy na stałe zanikł zwyczaj zamykania bramy i furtek do Pałacu Marynki poza godzinami pracy w Zakładzie Pszczelnictwa, jaki mieści się w tym Pałacu
  • Poznikały z oczu ludzi liczne „ruchome” lapidaria niegdyś eksponowane wokół Domu Gotyckiego, dla ich dobra pozamykane (sic!) z dala od wandali, ale i od nas i turystów. Zanim poddano je renowacji konserwatorskiej w latach 80-tych ubiegłego stulecia, wapienne i marmurowe artefakty pokrywały wyryte w kamieniu, nabazgrane flamastrem, czy, czym się tylko dało napisy razem zlewające się w jeden obskurny „fresk” uniemożliwiający jakąkolwiek zadumę nad historycznym obiektem.
  • Marmurowa, arabska stella też już dawno została zabrana sprzed oczu zwiedzających, gdyż tylko tak można było uchronić pokrywające ją arabeski dla potomnych. Inaczej, dawno straciłaby pierwotny wygląd. To samo stało się z tatarskim kamieniem nagrobnym, z tym, że jego powierzchnię już na zawsze pokaleczyły wyryte w kamieniu kulfony.
  • Wiszące niegdyś na zewnętrznych ścianach Domu Gotyckiego kopie wszystkich uratowanych przez Księżnę Izabelę główek wawelskich  strącili i rozbili jedną po drugiej,  chuligani ćwiczący celność rzutu kamieniem  Zostało ich zaledwie kilka i te oczywiście trafiły pod klucz bo inaczej skończyły by tak jak pozostałe. Wybijano także kolorowe szybki w witrażach.
  • Aby uniemożliwić chuliganom zniszczenie obelisku poświęconego pamięci Księcia Józefa Poniatowskiego, znajdującego się  na środku dolnej kondygnacji Świątyni zainstalowano blaszane wrota w miejsce kraty w Sybilli. Łotrzy, którzy ustawicznie celowali  kamieniami, butelkami w obelisk i wrzucali do wnętrza wszelkie śmieci, pozbawili nas codziennej możliwości spenetrowania wzrokiem wnętrza Świątyni.
  • Jakiś czas temu, już po ostatnim remoncie konserwatorskim, z wnęki  Świątyni Sybilli chuliganie wytoczyli zabytkowy kapitel z korynckiej kolumny, który cudem tylko nie uległ całkowitemu rozbiciu, bo zatrzymał się na rosnącej na stromym zboczu grupie krzewów. Żeby łobuzom nie dać szansy na drugie podejście  w  przemienieniu zabytku w kupę gruzu,  kolejna ogrodowa atrakcja została zamknięta na klucz i juz jej na spacerze nie zobaczycie.
  • Aż do remontu Sybilli przykro było patrzeć na  lwa z czerwonego porfiru który miał pysk wysprejowany czarną farbą.
  • Ręka chuliganowi nie zadrżała gdy wymierzył celny cios w  głowę Tankreda i oberwał fragment pióropusza z hełmu tego posągu. Na całe szczęście, w tym przypadku, nie był to bezcenny marmurowy oryginał, lecz polimerowa kopia.
  • Marmurowy „Tankred i Klorynda” też tkwią  zamknięci pod kluczem, oczywiście po niezbędnej renowacji, gdyż  oryginał  miał  również odłamany pióropusz, połamane kamienne palce, że o innych licznych wyrytych przez wandali napisach w marmurowym postumencie tylko wspomnę.

Siermiężne czasy komuny długi czas uniemożliwiały rozwinięcie pseudoartystycznych skrzydeł demonom zniszczenia, lecz pojawienie się na polskim rynku farb w sprejach przechyliło szalę tryumfu na korzyść wandali. Przedtem rozwalanie niosło za sobą ryzyko zwabienia hałasem stróża porządku, wyrycie widocznego napisu wymagało cierpliwości, determinacji i czasu. Lecz teraz? Graffiti jakim na  wyrost nazywamy każdego kolorowego kulfona jaki pojawi się na murze, niszczy całą cywilizowaną przestrzeń człowieka, co gorsza, nawet nie tylko, bo łobuzy z farbą w puszce potrafią mazać nawet na skalnych ścianach w parkach narodowych, w miejscach odległych od aglomeracji miejskich.

  • Jeśli już o skałach mowa, to przez lata, gdy wejście do grot powstałych w wyrobiskach skalnych nie było zabezpieczane kratą, wnętrza te, uznawane teraz za atrakcję turystyczną, pełniło rolę szaletu dla chuliganów, a o ówczesnym wyglądzie oryginalnie kremowych skalnych ścian nie mam co mówić. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wszedł by tam dobrowolnie, a co dopiero mówić o opłaceniu za taka „atrakcję” biletu. Po oczyszczeniu tej „stajni Augiasza”, czego nikt nie zrobił darmo, zainstalowaniu krat, uniemożliwiających swobodne penetrowanie i działalność w tym miejscu,  okazało się, że dla zwiedzających park dzieci była to największa atrakcja, przynosząca nawet jakieś realne dochody.
  • Gdy przed laty,  za niemałe pieniądze udało się oświetlić cały park identycznymi latarniami, łącznie z  tzw. Dziką Promenadą, mieszkańcy bloków  na ul Głębokiej mogli obserwować z okien szybkie znikanie świetlnych punktów na mapie parku. Dziś już tylko rdzewiejące pozostałości lamp przypominają o tamtym prezencie od IUNG dla mieszkańców Puław, byśmy mogli po zmierzchu bezpiecznie spacerować po naszym parku.  Cóż, światło chuliganom przeszkadza w ich działalności, więc rozbijanie lamp  przebiegało w takim tempie, że władze odpowiedzialnego za park instytutu szybko zrezygnowały (zresztą to były lata kryzysu zaopatrzeniowego) z kupowania kolejnych żarówek i kloszy, być może po prostu skończyły się  już na to fundusze, lub po ludzku, dostrzeżono beznadziejność wszelkich starań.
  • Gdy „Dzika Promenada” utonęła znowu w mroku, można było bezkarnie zamalować farbami cały marmurowy sarkofag, który po konserwatorskim remoncie zamknięto za żelaznym płotem, odbierającym sporo z romantyzmu tego pamiątkowego pomnika. ”Uwięzienie za kratami” okazało się rozwiązaniem pomocnym w utrzymaniu marmurowego sarkofagu w przyzwoitym stanie. Jednak i tym razem coś straciliśmy, przez to,  że godzimy się na koegzystencję na równych prawach z chuliganami w historycznym ogrodzie. O złodziejach w tym miejscu wspomnę. Trudno tu porównywać skalę straty, ale warto nadmienić, że gdy posadzono wokół sarkofagu młode cisy, wszystkie co do jednego zostały ukradzione, zanim zdążyły się rozrosnąć.
  • IUNG zdołał utrzymać oświetlenie tylko tzw. Górnego Parku.  Zniszczenie  lamp służących do iluminacji bryły pałacu od strony Wisły, to również robota „niezidentyfikowanych sprawców”. Przyciągający wzrok przejezdnych, podświetlony pałac na szczycie wiślanej skarpy, będący kapitalną reklamą turystyczną dla miasta bezpowrotnie (jak dotąd) znikł w mroku. A co z oczu…
  • Dlaczego trzeba było zabrać i zamknąć z dala od ludzi rzeźby zdobiące wcześniej nisze Domku Aleksandryjskiego, wiedzą Ci, którzy widzieli je przed renowacją- oczywiście były całkowicie zapaćkane napisami i zniszczone wulgarnymi reliefami.
  • Zabytkowe mury pomazane przez wandali,  murowany mostek prowadzący do Pałacu Marynki w makabrycznym stanie, cały pokryty  bazgrołami, z wyraźnymi śladami celowej i świadomej dewastacji.  Ilość śmieci, która ląduje corocznie pod nim jest zatrważająca. Ile można zobaczyć pod tym linkiem:

https://parkwpulawach.wordpress.com/2012/03/01/usuwanie-samosiewow-z-terenu-dzikiej-promenady/#more-294

  • Na koniec przykładów aktów wandalizmu „perła w koronie puławskich wandali” . Podpalenie  i pożar częściowo wyremontowanego Domku Aleksandryjskiego,  w którym z dymem poszły świeżo zainwestowane w całkowicie nowy dach pieniądze. Zresztą, w czasie ostatniego remontu Domku Żółtego, jeszcze przed zakończeniem renowacji, na świeżo wymalowanych ścianach też pojawiły się  barwne kulfony, zmuszając firmę budowlaną do powtórnego malowania ściany i zatrudnienia osoby do całodobowego pilnowania obiektu.

Przykłady można mnożyć bez końca: popalenia starych drzew, niszczenie ławek czy koszy na śmieci,  to już takie codzienne „drobnostki”. Całość wpisuje się w jeden schemat – jedni niszczą, drudzy płacą za coraz kosztowniejsze renowacje i wymiany, wszyscy tracimy – bo ubożejący park traci na atrakcyjności, a jego niegdysiejsze przesłanie staje się coraz mniej czytelne, gdy znikają z ogrodu kolejne nasycone symboliką obiekty.  Marmurowa rzeźba pumy powinna móc  bezpiecznie  leżeć u wejścia do grot, a  przepiękny ołtarzyk też na swoim miejscu, a nie schowany we wnętrzu Sybilli. Przecudnej urody rzeźbę fauna, którą lata temu schowano przed wandalami w pałacu, można by  znowu ustawić wśród róż i innych kwiatów w wydzielonym,  „sekretnym ogrodzie”  kwiatowym obok magnolii.  Nawet jeśli nie miały by to być bezcenne oryginały, to przecież mogłyby to być ich  repliki. Gdyby była wreszcie realna, bezpieczna możliwość zrezygnowania z litych, metalowych wrót w dolnej kondygnacji Świątyni Sybilli, można by rozważyć  zawieszenie kopii (może metodą wydruku 3D ?) oryginalnych tarcz honorowych niegdyś wiszących  wokół obelisku poświęconego Poniatowskiemu i  odtworzyć charakter tego symbolicznego mauzoleum pamięci bohaterów narodowych. O ileż bardziej atrakcyjne byłoby zwiedzanie tak wyposażonej Sybilli, do której z oczywistych względów nie trafią nigdy z powrotem, zgromadzone niegdyś oryginalne narodowe skarby.  Kamienne poidełko, które stało w odległej części parku, też ze względów bezpieczeństwa trzeba było dawno temu  przenieść do Górnego Ogrodu, zagracając przestrzeń wokół Domu Gotyckiego, wbrew woli i intencjom twórczyni ogrodu. Zresztą te same względy zmusiły do podjęcia takiej, a nie innej decyzji o lokalizacji „Tankreda i Kloryndy”, którzy powinni stać u stóp pałacu przy Łasze, ale wiadomo jak to by się skończyło dla tej rzeźby. Znowu zostaliśmy sterroryzowani przez wandali i pozbawieni za jednym zamachem kolejnego pięknego i atrakcyjnego miejsca w parku i odebrano nam prawdę historyczną o Górnym Ogrodzie. Mogłabym do tej mojej „wyliczanki..” dodać także Fontannę Bożka Pana, która najszybciej została obrócona w ruinę, bo najdłużej była w „swobodnie dostępnej” przestrzeni u podnóża Domku Greckiego. Jedno z ostatnich zdjęć, na jakim była jeszcze widoczna w nienajgorszym stanie, przedstawia dorosłych ludzi, którzy zachowują się wg wszelkich kryteriów jak chuligani. To było przed 1914r. Kilka lat później, była już w takim stanie, że zadecydowano o jej rozbiórce. Uratowano z niej najbardziej charakterystyczne kamienne detale, więc, można by pokusić się o rekonstrukcję, choć na pewno ma to tylko sens na terenie  z „kontrolowanym dostępem”.

Na organizowanych  przez znawców tematu konferencjach międzynarodowych takich jak „Ogrody zabytkowe w obliczu współczesnych zagrożeń”   mówi się jasno, iż to, że  w Polsce najczęściej „parki nie są zamykane, brakuje stałej opieki i nadzoru”, jest  tym czynnikiem, który sprawi, że ogrody takie nie przetrwają dla potomnych. Takie same były wnioski końcowe ze zorganizowanej  przez IUNG i FWHOP konferencji w Puławach. Prawda oczywista.  Tylko, czy aby dojść do takiej konkluzji,  potrzebna jest konstatacja na konferencji międzynarodowej?  Zwykły rozsądek i wyciąganie logicznych wniosków oraz prosty rachunek zysków i strat nie tylko w kwestii kosztów materialnych powinien doprowadzić odpowiedzialnych za los i stan zachowania zabytkowego ogrodu do podejmowania niepopularnych decyzji, kosztem nawet oburzenia dzisiejszych użytkowników parku, którym uniemożliwi się wybieranie wygodniejszej „drogi na skróty”, czy wyprowadzenie psa  w dowolnych godzinach.  Partykularny interes Kowalskiego nie może być ważniejszy niż misja odzyskania i zachowania dla przyszłych pokoleń świetności całego założenia ogrodowego Księżnej Izabeli.

Moje przekonanie o konieczności i  realnej możliwości  wprowadzenia skutecznego rozwiązania,  jakim jest wprowadzenie w życie zasady kontrolowanego dostępu, nie wynika z jakiegoś „widzimisię”, lecz z historycznych faktów, prawnych uwarunkowań i naocznie weryfikowalnych  dowodów na słuszność takiej,  a nie innej polityki w stosunku do  ochrony zabytkowych obiektów i ich otoczenia przed działalnością wszechobecnych wandali i patologicznymi zachowaniami części społeczności.

Na przykładzie równoległych do siebie murów u podnóża Domku Greckiego, (historycznie należącego do parku księżnej Izabeli,  będącego pod inną, niż instytuty władzą) łatwo uświadomić sobie między czym wybieramy, upierając się na zachowaniu „swobodnego dostępu”  lub skutecznie zamykając zabytkowy obiekt gdy brak w nim nadzoru.  Dawna książęca oranżeria była poddawana przez długie lata, tym samym aktom wandalizmu, co reszta obiektów w parku. Przez długi czas,  było to miejsce, w którym po zamknięciu biblioteki pojawiali się narkomani, popijający i śmiecący wagarowicze zabawiający się w smarowanie po murach i rozbijanie  płyt z piaskowca byli  tu  nieomal całodobowo.  Po latach „bezsilności” ktoś podjął mało popularną, eufemistycznie mówiąc,  decyzję. Chyba ponad 20 lat temu, nie oglądając się na protesty mieszkańców sąsiednich osiedli,  ogrodzono teren z Domkiem Greckim metalowym ogrodzeniem niemożliwym do sforsowania dla człowieka, bez drabiny pod pachą. W ten sposób, wszyscy  mieszkańcy osiedla z ul. Głębokiej – nota bene – wtedy w większości rodziny pracowników Instytutu będącego właścicielem całego zespołu pałacowo-parkowego utracili bezpośredni dostęp do biblioteki i jakże wygodny dla nich skrót do parku i  zarazem do ich ogródków działkowych, które w owym czasie mieli na Kępie. Rozwiązanie to do tej pory  skutecznie zabezpiecza budynek i jego otoczenie przed wandalami. Na zdjęciach w poniższym linku widać dwa równoległe mury z tego samego materiału, wykonane w tym samym czasie – jeden – za płotem, zamykanym wraz z zamknięciem biblioteki, a drugi, jak łatwo się domyśleć – swobodnie, całodobowo, dostępny. Na taki nieuchronny los skazywane są odnawiane obecnie zabytki w parku.

https://parkwpulawach.wordpress.com/2012/03/20/przed-eksplozja-zieleni/

Międzynarodowa Rada Ochrony Zabytków i Miejsc Historycznych ICOMOS (doradzająca UNESCO) zaleca wprowadzenie zasady kontrolowanego   dostępu do ogrodów historycznych i obiektów zabytkowych, upatrując w tym,  realne rozwiązanie dające szansę  na zachowanie  dziedzictwa kulturowego dla przyszłych pokoleń.  W tzw. „Karcie Florenckiej”, z której całym brzmieniem, powinni zapoznać się  wszyscy, którzy są odpowiedzialni  za obecny i przyszły stan historycznego ogrodu,   w artykule 18,  czytamy: „Każdy ogród historyczny przeznaczony jest do oglądania i do zwiedzania, ale swobodny dostęp do niego powinien być ograniczony z uwagi i w zależności od jego wielkości i podatności na jego zniszczenie, tak, aby chroniona była jego substancja oraz świadectwo kultury, jakiego jest on wyrazem”.

Mam wrażenie, że ludzie odpowiedzialni za  promocję i rozwój Puław nie rozumieją, że na bazie posiadanego zabytku tej rangi, po zadbaniu o zieleń i wyeliminowaniu wszystkiego co szpetne w kompleksie pałacowo-parkowym mamy przepis na sukces jeśli chodzi o przyciągniecie turystów do miasta. Nowy stadion sportowy czy  przystań rzeczna nie sprawią, że zatrzymają się tu ludzie z wielkich miast, ani tym bardziej, nie przyjadą tu specjalnie w tym celu by je zobaczyć turyści ze świata. Nie jest to dla nich żadna atrakcja. Co innego, coś co mamy u siebie, a czego nie potrafimy należycie docenić.  Słynne, zadbane XIII wieczne ogrody krajobrazowe  są odwiedzane przez turystów z całego globu. W czasach boomu technologicznego coraz lepiej ma się antystresowe hobby jakim jest ogrodnictwo. Prężnie działają biura turystyczne specjalizujące się w organizowaniu tras turystycznych pod kątem zwiedzania historycznych ogrodów.  W Stowe, Stourdhead i innych ogrodach  codziennie mija się na parkowych alejkach setki skośnookich turystów i Amerykanów i Europejczyków z każdego skrawka naszego kontynentu. Każdy z nich zostawia niemałe pieniądze, za możliwość popatrzenia na rozległy horyzont, z miejsc w których kiedyś stali książęta i królowie, z łukiem tryumfalnym, czy kolumną pod starym dębem. Ruiny starożytnej świątyni Westy w Tivoli (będącej pierwowzorem Świątyni Sybilli) wtłoczone między współczesną zabudowę przyciągnęły przez wieki miliony turystów, malarzy, fotografów, z których każdy zostawił pieniądze  we Włoszech. My mamy jej kompletną kopię, z tą przewagą, że w pięknym otoczeniu, z niezmienionym od 200 lat krajobrazem w tle, w nieomal doskonałym stanie, którą bez wstydu można pokazać całemu światu, gdyby nie fakt, że wszędzie mamy brudne mury,  śmieci, oraz zarośnięty chaszczami i samosiewami park.  Wiele słynnych ogrodów krajobrazowych XIII wieku zniknęło z mapy świata, lub dawno zatraciło swój „krajobrazowy” charakter, wchłonięte przez rozrastające się miasta. Puławski ogród miał to szczęście że po ponownym otwarciu tzw. „okien widokowych” znów może dumnie  pokazać urodę doliny Wisły, zaś jego opiekunowie przez lata zadbali o ogólnie dobrą kondycję większość  zabytkowych obiektów.  Liczę na to, że dojdzie do wynegocjowania zasad współodpowiedzialności za park, którego nie wolno nikomu sprowadzać wyłącznie do rangi „miejskiego  terenu zielonego” czy tym bardziej wybiegu dla psów .

Jeśli uważacie, że do takich małych Puław turyści nie dotrą, to powiem, że po kosztownej renowacji Zofiówki, krajobrazowego ogrodu  Księżnej Potockiej na Ukrainie, tamten park jest  obecnie jednym  z najpiękniejszych parków krajobrazowych na świecie i jako taki odwiedzany masowo przez turystów z całego globu, a nie leży on na szlaku innej turystycznej mekki jakim jest „nasz”  Kazimierz Dolny.  Przy współczesnej technologii, wbrew pozorom, nie jest tak trudno wypromować coś, co później  obroni się samo, jeśli tylko ludzie będą mieli okazję, się o takiej perle, jak nasz zespół pałacowo-parkowy dowiedzieć i  gdy pierwsi, którzy tu dotrą,  nie wrócą do siebie zdegustowani wszechobecnymi w parku śmieciami i bazgrołami,  lecz poniosą  ze sobą opowieść o faktycznie dobrze utrzymanych,  pięknych, zabytkowych  budowlach i krajobrazach , które odsłonić łatwo można, wycinając  trochę samosiewów.  Wydaliśmy dziesiątki milionów złotych by mieć w tak dobrej kondycji jak obecnie,  większość obiektów na terenie osady pałacowo-parkowej, lecz nie możemy bez wstydu zapraszać turystów z całego świata, bo nie potrafimy rozwiązać problemu, który na całym świecie rozwiązuje się skutecznie  w ten sam sposób – zamykając i grodząc obiekty zabytkowe, gdy nie są intensywnie dozorowane i kontrolując dostęp do nich.

Liczę też na to, że teraz, gdy mamy w pałacu Muzeum Czartoryskich, którego sensem istnienia poza edukacją miejscowej ludności są głównie zwiedzający je turyści łatwiej będzie zrozumieć, że w interesie całej społeczności (z wyłączeniem  lokalnych wandali) jest doprowadzenie do tego, by cały zespół pałacowo-parkowy miał szansę rozkwitnąć.  A tylko wolny od ciągłej dewastacji, jako ogromna i niekwestionowana turystyczna atrakcja, stanowić będzie niewątpliwie ważny wkład w rozwój gospodarczy miasta.

Księżna Izabela zadbała w o promocję swojego ogrodu, w taki sposób,  że nie było wśród współczesnych jej, wykształconych ludzi, takich, którzy by o ogrodzie w Puławach nie słyszeli. Wspierając finansowo autora słynnego poematu „Les Jardins”, Jacques’a Delille’a doprowadziła do tego, by w kolejnym wznowieniu tomiku poezji tego szalenie  modnego wówczas twórcy, obok pochwał dla ogrodów w  Stowe czy  Stourdhead znalazły się strofy wychwalające idylliczną  urodę puławskiego raju na ziemi przez nią stworzonego. Wówczas  wspominane w tym poemacie ogrody stanowiły,   ikony  tego ogrodowego stylu, a Księżna nie tylko  gorliwie naśladowała najlepszych, ale też wykazała dużo lepszy gust w wielu realizacjach.  Inne ogrody z tegoż poematu, do dziś  stanowią żelazny punkt programu dla studiujących i admirujących  sztukę,  historię,  architekturę, ogrodnictwo,  podziwiających  krajobrazy. Do tej lektury sięgają co rok, kolejne roczniki studentów historii sztuki, literatury i architektury zieleni w uczelniach na całym świecie.  Od podjętych w walce z wandalami decyzji  zależy, ile lat będzie musiało minąć od  runięcia Żelaznej Kurtyny, by puławski ogród wrócił na należne mu miejsce, do zdefiniowanego przez Delille’a panteonu sielankowych ogrodów stworzonych ręką człowieka.

Gdy samolotem można dotrzeć do Lublina, a autostradą do Puław w ciągu pół godziny , „park w Puławach” mógłby być magnesem dla  pasjonujących się historycznymi ogrodami ludzi z całego świata!  Zostawiając wolną rękę wandalom przesuwamy ten moment  ad calendas Graecas. Chciałabym,  żebyśmy jako mieszkańcy Puław, zaczęli traktować historyczny ogród jak coś „naszego” i jako o taki chcieli o niego zadbać, jak o własny, prywatny ogródek, którego  przecież  nie zostawiamy  otworem dla każdego, kto miałby ochotę z niego wyrwać kwiaty, stłuc na ścianach naszego domu butelkę, czy zostawić na niej „graffiti”, jak ogród, z którego wszyscy możemy być dumni!

Uniemożliwienie wchodzenia do ogrodu po zmierzchu to jedno, drugie to realne sprawowanie kontroli nad zachowaniem tych, którzy w parku przebywają w biały dzień. Jeśli leśnicy potrafią instalować bezprzewodowe kamery w różnych punktach lasu, to i u nas powinno się z takich możliwości technicznych skorzystać, dyskretnie przenosząc takie lotne punkty obserwacji w różne zagrożone patologiami miejsca i reagować natychmiast i bezlitośnie, gdy kamera takie zachowania zarejestruje. Kilka nagłośnionych przypadków złapania  na gorącym uczynku i bezwzględnej kary np. w postaci rejestrowanej pracy wandala nad usunięciem szkody,  dałoby sygnał w tym środowisku, że to „niezły przypał” jak się  w parku rozrabia i z pewnością zniechęciło by kolejnych. To zadanie dla współpracującej ze sobą zatrudnionej do ochrony obiektu firmy i policji czy straży miejskiej. Należy karać nawet drobne przewinienia i usuwać natychmiast szkody, bo jedno „graffiti” na ścianie, zachęca do powstawania obok następnych. Taki jeden bohomaz  na świeżo wyremontowanej ścianie  działa jak katalizator na następnych wandali. Jak jeden już jest, to znaczy, że tu można „poszaleć”, zgodnie koncepcją  Fixing Broken Windows: Restoring Order and Reducing Crime in Our Communities znaną kryminologom i socjologom jako teoria rozbitych okien. Doprowadziła ona do wprowadzenia programu Zero tolerancji w USA i takie  podejście do tej sprawy powinno być również u nas.

Gdyby trzeba było szukać pieniędzy na utrzymanie parku, w kieszeniach zwiedzających, to ochronić interes miejscowych też się da. Jeśli puławianie boją się, że po zamknięciu ogrodu nie stać ich będzie na częste spacery po ulubionych trasach, to śpieszę zapewnić, że jeśli dało się to zorganizować sto lat temu, drukując  imienne karty wstępu,  to tym bardziej, angażując w to przedsięwzięcie odrobinę techniki można wprowadzić  tanie elektroniczne karty wielokrotnego wstępu o zróżnicowanej „dacie ważności”, które wraz z czytnikami przy bramkach umożliwiającymi (jedyne)  wejście i wyjście pozwolą, wraz ze sprawnie działającym systemem monitoringu umożliwią sprawowanie realnej kontroli nad tym, co się dzieje i za czyją przyczyną w parku.

Takie  elektroniczne  karty wielokrotnego wstępu są stosowane np. w historycznym ogrodzie w Blenheim,  który zwiedzała Księżna Izabela. Karty wstępu są zróżnicowane, bywają sezonowe, całotygodniowe czy weekendowe. Są dedykowane różnym grupom – dla juniorów, seniorów, „miejscowych” , wolontariuszy, pracowników etc. W Polsce to rozwiązanie jest już również z powodzeniem stosowane, w wielu miejscach. Np do arboretum Kórnickiego wchodzą za darmo  mieszkańcy gminy Kórnik po okazaniu karty wstępu, inni muszą kupic bilet.  Pewnie, idą za tym jakieś pieniądze (wydatki związane z czytnikami, wydrukiem kart etc.), jakieś utrudnienia i ograniczenia (godziny otwarcia). Jednak ten system się sprawdza wszędzie, gdzie jest zastosowany. Utopią jest „zadbany” park pozbawiony realnego nadzoru i funduszy na jego bieżące utrzymanie.

Mam nadzieję, że do rozumnych ludzi powyższe argumenty trafią; że ci, którzy od dawna powinni decyzję o uszczelnieniu ogrodzenia i zamykaniu na noc parku podjąć, do dziś nie końca uświadamiali sobie, jaka  jest skala nieodwracalnych zniszczeń i kosztów oraz ile tracą wszyscy upierając się na utrzymaniu status quo w sprawie dostępu do zabytkowego ogrodu.  Tragicznym nieporozumieniem jest powoływanie się na argumenty „odkąd pamiętam zawsze wszystko było otwarte”. Jak dowieść łatwo można, nie jest to prawdą,  tylko doszło do tego  w wyniku różnych zmian, których młodsze pokolenie a i starsi spoza IUNG  nie zawsze są świadomi.

Warto prowadzić dyskusję, gdy bierzemy w niej pod uwagę argumenty adwersarza i wynikające z nich fakty. Na dyskusję o faktach, a nie o emocjach liczę. Mam nadzieję, że doczekam się w Puławach zwycięstwa rozumu nad emocjami i przestanie prześladować mnie ta fraza z utworu Jana Kochanowskiego:

„Cieszy mię ten rym: „Polak mądr po szkodzie”;
Lecz jeśli prawda i z tego nas zbodzie,
Nową przypowieść Polak sobie kupi,
Że i przed szkodą, i po szkodzie głupi.”

 

Post scriptum

Kontynuacją powyższego wątku są dwa kolejne wpisy, które są odpowiedzią na pojawiające się w odpowiedzi na „wyliczankę” komentarze:

https://parkwpulawach.wordpress.com/2017/02/20/trudna-sztuka-czytania-ze-zrozumieniem/

Drugi wpis między innymi podaje przykładowe rozwiązanie organizacyjne  dla naszego parku, angażującego relatywnie najmniejsze środki finansowe.

https://parkwpulawach.wordpress.com/2017/02/26/ad-augusta-per-angusta/

 

 

Reklamy

Ulotne, niezwykłe dla nas  chwile próbujemy zatrzymać w pamięci, zapisując wspomnienia, zbierając pamiątki, robiąc  fotografie, czy współcześnie, filmując zdarzenia.

Wielu nie widziało na żywo tego  „kolorowego” estetycznego wydarzenia w parku, a warto zobaczyć, bo może być to niezwykle inspirujące. Tak tamten moment zapisał fotograficznie dla nas Paweł Gałczyński. W wielu historycznych ogrodach, takie oświetlenie jest stałą atrakcją dla zwiedzających w okresie jesienno-zimowym, gdy szybko zapata zmrok, i „normalnie” nic ciekawego nie można by dostrzec.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.709157395771513.1073741839.545578988796022&type=1&l=fa932987cd

 

 

 

Podniesienie Domku Żółtego z ruiny, w którą popadł w wyniku działania czasu, braku funduszy, zaniedbań i ostatecznie wandali, kosztowało niemało pieniędzy. Naszych, podatników, oraz dotacji z Unii Europejskiej. Chciałoby się widzieć ten budynek właściwie wykorzystanym i niezmiennie zadbanym. Oby!. Na razie znalazły tam swoje miejsce latami gromadzone lapidaria, do tej pory nie znane szerszemu gronu. Niektóre niezwykle interesujące, jak okruchy wazy ogrodowej znalezione w czasie prac budowlanych wokół  jednej z dawnych pałacowych oranżerii, gdy  Domek Grecki stawał się filią Biblioteki Miejskiej.

Lapidaria w Domku Aleksandryjskim, po raz pierwszy można było zobaczyć w trakcie akcji „otwartych drzwi” w IUNG-PIB w maju 2014 r. 

 W poniższym linku, na portalu facebookowym „Parku w Puławach” klika zdjęć z tej ekspozycji:

Na odnowionej Sali Gotyckiej pojawiła się czasowa ekspozycja sztuki współczesnej. To ceramika artystyczna Pani Marty Wasilczyk :https://www.facebook.com/photo.php?fbid=791201450913415&set=a.791201327580094.1073741842.100000707021023&type=1&theater

 

 

 

 

 

 

W Kordegardzie, czynnej w godz. od 9:00 do 17:00, jest zainstalowany „Punkt obsługi turysty” w którym m.in. można zakupić bilet wstępu do wyremontowanych, zabytkowych obiektów.

A oto cennik:

Pałac BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
Dom Żółty BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
Dom Gotycki BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
Świątynia Sybilli BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
groty BILET NORMALNY 3 zł BILET ULGOWY 2 zł

KARNET (bez grot) BILET NORMALNY 15 zł BILET ULGOWY 8 zł

Dla grup powyżej 10 osób obowiązuje bilet ulgowy.

Istnieje możliwość wypożyczenia audioprzewodnika (w języku polskim i angielskim)-kaucja -10 zł

Skopiowałam tu zestawienie najważniejszych informacji dotyczących remontu budowli w parku Czartoryskich.

Cierpliwość mieszkańców Puław i turystów już jest od dawna poważnie nadwyrężona wielomiesięcznym, przeciągającym się w lata, oglądaniem sztandarowych zabytków Puław, w rusztowaniach i materiach. Podany w dokumencie termin zakończenia remontów, to wrzesień 2013r.  Poza niespodziankami typu- odkrycie fresków pod warstwami farb w Domku Aleksandryjskim i w pałacu, które to odkrycia generują nowe, niespodziewane koszty i opóźnienia związane z koniecznością wykonania nowej dokumentacji, ekspertyz, otrzymania nowych decyzji  konserwatorskich i  podjęcia różnych decyzji w tym finansowych; są też takie problemy, jak: zniszczenie przez wandali świeżo odrestaurowanej ściany  i wynikająca stąd konieczność ponownego malowania. A tu od razu robią się „schody” – Kto ma za to zapłacić? Czy IUNG, do którego zabytki należą,   czy firma prowadząca prace, czy może firma ochroniarska, która dopuściła do aktu wandalizmu?  No to już, cytuję to co sama wyczytałam:

Wieża ciśnień (obecnie hydrofornia)
Roboty remontowe zostały wykonane w 2011 r. Obejmowały one następujący zakres prac:
•wzmocnienie nadproży okiennych,
•wykonanie ściągów stalowych,
•wymianę uszkodzonych cegieł w elewacji budynku,
•uzupełnienie fugowania ścian zewnętrznych,
•czyszczenie i impregnację elewacji ceramicznej budynku,
•wymianę rynien i rur spustowych,
•malowanie stolarki okiennej i drzwiowej,
•remont i uzupełnienie tynków wewnętrznych,
•malowanie wnętrza budynku,
•wykonanie opaski przy budynku.
Koszt wykonania robót remontowo-budowlanych wyniósł  73 792,04 zł
Świątynia Sybilli
Projekt remontu konserwatorskiego zabytkowej Świątyni Sybilli obejmuje prace remontowo -budowlane oraz konserwatorskie.
Wykonane zostały następujące prace:
•uszczelnienie ścian fundamentowych obiektu przy zewnętrznej opasce odprowadzającej wody opadowe,
•pozioma izolacja przeponową,
•wymiana tynku w części cokołowej drugiej kondygnacji obiektu z uwagi na duże zasolenie i całkowitą degradację wypraw tynkarskich do wysokości 1,20 m,
•wymiana uszkodzonych tynków wewnętrznych w dolnej kondygnacji,
•rozebranie starego pokrycia dachu i odeskowania, montażowej konstrukcji, odeskowanie dachu i pokrycie papą,
•rozebranie starej posadzki tarasu i wykonanie izolacji poziomej tarasu,
•wykonanie renowacji zewnętrznych schodów kamiennych, okładzin ściennych oraz nakryw, ław i siedzisk,
•częściowa renowacja ceramicznych powierzchni ścian zewnętrznych,
•częściowe oczyszczenie wstępne i właściwe tynków i tynkarskiego detalu
architektonicznego,
•częściowa rekonstrukcja i uzupełnienie ubytków w zewnętrznych wyprawach
tynkarskich,
•renowacja stolarki drzwiowej z okuciami i elementami ozdobnymi z metali kolorowych,
•Częściowa konserwację i uzupełnienie elementów kamiennych kolumn, architrawów, fryzów i gzymsów,
•częściowa impregnacja wzmacniająca i hydrofobizację elementów kamiennych,
•scalanie kolorystyczne kamienia i malowanie tynków,
•częściową przebudowę instalacji elektrycznej,
•fragmenty instalacji niskoprądowych (SWIN, SAP oraz monitoring wewnętrzny).
Pozostało do wykonania:•pokrycie dachu blachą tytanowo cynkową,
•ułożenie nowej posadzki na tarasie,
•dokończenie renowacji ceramicznych powierzchni ścian zewnętrznych,
•wykonanie nowych drzwi wejściowych do dolnej kondygnacji,
•wykonanie zabezpieczeń antykorozyjnych elementów metalowych krat i balustrady tarasu,
•dokończenie rekonstrukcji i uzupełnienia ubytków w zewnętrznych wyprawach
tynkarskich
•renowacja stolarki drzwiowej z okuciami i elementami ozdobnymi z metali kolorowych,
•wykonanie nowych okien i w drzwi wewnętrznych w dolnej kondygnacji,
•dokończenie przebudowy instalacji elektrycznych,
•dokończenie konserwacji i uzupełnień elementów kamiennych kolumn, architrawów, fryzów i gzymsów. Wykonanie impregnacji wzmacniającej i hydrofobizacji elementów kamiennych,
•scalenie kolorystyczne kamienia i malowanie tynków,
•dokończenie wykonywania przebudowy instalacji elektrycznej,
•dokończenie wykonywania instalacji niskoprądowych (SWIN, SAP oraz monitoringu wewnętrznego).
Prace są w trakcie realizacji. Dotychczas poniesiono koszty
w wysokości 910 469,93 zł. Przewidywany koszt wykonania pozostałych robót określa się w wysokości około 563 000,00 zł. Przewidywany termin zakończenia robót – wrzesień 2013 r.
Dom Gotycki
Projekt remontu konserwatorskiego zabytkowego Domu Gotyckiego obejmuje prace remontowo-budowlane oraz konserwatorskie.
Dotychczas wykonano następujące prace:
•wzmocnienie i izolację ścian fundamentowych,
•poziomą izolację przeponową,
•wymianę tynku w części cokołowej obiektu z uwagi na duże zasolenie i całkowitą
degradację wypraw tynkarskich do wysokości 1,20 m ponad poziom terenu,
•wymianę odeskowania i pokrycia dachu oraz rynien i rur spustowych przy zastosowaniu blachy tytanowo cynkowej,
•remont tarasu z hydroizolacją i nową nawierzchnię kamienną,
•przełożenie zewnętrznej kamiennej posadzki wraz z jej uzupełnieniem,
•nowy kamienny cokół,
•instalację odgromową budynku,
•opaskę wokół budynku,
•oczyszczenie wstępne i właściwe tynków i tynkarskiego detalu architektonicznego,
•rekonstrukcję i uzupełnienie ubytków w zewnętrznych wyprawach tynkarskich,
•renowację stolarki okiennej i drzwiowej oraz witraży,
•konserwację i uzupełnienie elementów kamiennych kolumn, architrawów, itp.
•konserwację elementów kamiennych lapidarialnych,
•gładź wyrównawczą, gruntowanie i malowanie farbami silikonowymi,
•uzupełniono malowanie wątku muru ceglanego,
•impregnację wzmacniającą i hydrofobizację elementów kamiennych,
Pozostało do wykonania:•instalacje elektryczne i niskoprądowe (SWIN, SAP, monitoring zewnętrzny),
•uzupełnienie tynków wewnętrznych,
•wykonanie wszystkich robót wewnętrznych w celu przystosowania obiektu do
użytkowania.Dotychczas poniesiono koszty w wysokości 948 338,13 zł. Przewidywany koszt wykonania pozostałych robót określa się w wysokości około 326 000,00 zł. Przewidywany termin zakończenia robót – wrzesień 2013 r
Domek Żółty (Aleksandryjski)
Kompleksowe prace remontowo-konserwatorskie wewnątrz budynku praktycznie są
zakończone. 

Wykonano instalacje (c.o., ccw., wod.-kan.) oraz instalacje elektryczne i niskoprądowe. Wymieniona została stolarka okienna oraz częściowo stolarka drzwiowa. Część stolarki drzwiowej została odnowiona (zrekonstruowana). Uzupełniono tynki ścian, odtworzono rozetę na suficie w gabinecie okrągłym oraz
zrekonstruowano i częściowo odtworzono polichromię. Wykonano również podłoża posadzkowe oraz posadzki kamienne i gresowe. Odtworzono główny gzyms budynku, tynki oraz wykonano nowe kamienne parapety okienne. Wymienione zostało pokrycie dachowe nad portykiem na blachę tytanowo-cynkową. Odtworzono posadzki pod portykiem oraz główne schody zewnętrzne. Wybudowany został taras od strony
południowo-zachodniej. Pozostało do wykonania zagospodarowanie terenu wokół budynku. Dotychczas Instytut poniósł koszty remontu w wysokości 1 298 834,15 zł. Szacowany koszt wykonania robót w 2013 r. wyniesie około 130 000,00 zł. Obiekt zostanie przekazany do użytku we wrześniu 2013 r
Pałac Czartoryskich
– W pomieszczeniach zajmowanych przez Centralną Bibliotekę Rolniczą Oddział w Puławach przeprowadzono prace remontowo-konserwatorskie obejmujące wzmocnienie nadproży, renowację tynków, wykonanie betonowych podłoży pod regały przesuwane oraz posadzek a także wzmocnienie odporności ogniowej stropów. Remont obejmował również przebudowę instalacji elektrycznej. Koszt wykonanych robót wyniósł 211 990,90 zł. W latach 2013-2014 planuje się wykonanie remontu Sali
Kolumnowej czytelni). Koszt planowanych prac wyniesie około 235 000,00 zł.
– Roboty remontowo-konserwatorskie sal pałacowych (sień główna, Sala Kamienna, Sala Gotycka, Sala Rycerska oraz główna klatka schodowa) zostały rozpoczęte w październiku 2010 r. Polegają na oczyszczeniu i renowacji tynków i sztukaterii na ścianach i sufitach, malowaniu ścian i sufitów, remoncie i przełożeniu warstw podłogowych, wykonaniu instalacji elektrycznych oraz instalacji niskoprądowych SWIN (alarmowych), SAP (wykrywania pożaru) i monitoringu. W trakcie wykonywania
prac związanych z posadzkami w Sali Rycerskiej wynikła konieczność przebudowy stropu polegająca na wymianie belek drewnianych na belki stalowe oraz nowych warstw podłogowych (płyty betonowe i izolacje przeciwpożarowe). Również
strop w Sali Gotyckiej wymagał wykonania wzmocnienia konstrukcji oraz wykonania przegrody przeciwpożarowej. W trakcie wykonywania prac remontowo-konserwatorskich na głównej klatce schodowej została odkryta druga warstwa polichromii. Planowany termin zakończenia robót został ustalony na koniec lipca 2013 r
. Do końca 2012 r. poniesione zostały koszty w wysokości 2 057 513,70 zł (roboty podstawowe i dodatkowe).
Planowany koszt wykonania pozostałych prac (w tym robót dodatkowych) wyniesie
około 910 000,00 zł.”
Jakby nie dosyć tego, że miesiącami (latami) trwają remonty opisanych powyżej obiektów, od kilku miesięcy w rusztowaniach stoi też kaplica Czartoryskich – obecny kościół parafialny pod wezwaniem W.N.M.P…  Pięknych zdjęć z puławskimi zabytkami to w tym sezonie się chyba nie zrobi… 😦

Trzeba uczciwie powiedzieć, że jeszcze jakiś czas nie ma sensu wybierać się z „dalekiego kraju” na zwiedzanie kompleksu pałacowo-parkowego w Puławach. Zaledwie od października 2009 roku działa wewnątrz pałacu, (będącego od 150 lat siedzibą rolniczego instytutu), muzeum, w którym zobaczyć można eksponaty pochodzące z bezcennych zbiorów książąt Czartoryskich (http://www.muzeumnadwislanskie.pl/index.php?r=410&l=pl). Przez całe lata, turyści nie mieli praktycznie wstępu do wnętrz pałacowych. Salę Gotycką zobaczyć można było właściwie tylko przy okazji odbywających się w jej wnętrzu koncertach.  Od kilku lat,   po prawie pustych pałacowych komnatach, które zachowały swój magnacki charakter, oprowadzali zwiedzających przewodnicy. Od paru miesięcy i jeszcze na pewno jakiś czas grozi turystom „ciężkie rozczarowanie”.

Najpierw było tak:  http://www.youtube.com/watch?v=BfQUXPMNVbs

Teraz jest jeszcze gorzej – Muzeum Czartoryskich od 1 czerwca 2012 roku, choć „w gotowości bojowej” do przyjęcia turystów- jest zamknięte, z powodu potencjalnego niebezpieczeństwa dla zwiedzających związanego z trwającym remontem w pałacu. (http://www.mmpulawy.pl/artykul/muzeum-czarotoryskich-znow-nieczynne-konflikt-miedzy-dyrektorami , http://www.mmpulawy.pl/artykul/muzeum-czartoryskich-w-pulawach-wciaz-zamkniete-konflikt-trwa)

Ponieważ w parku,  na kilku obiektach (Domek Aleksandryjski, Świątynia Sybilli, Dom Gotycki)  trwają prace remontowe  –  niemożliwe jest nawet kontemplowanie urody tych budowli z zewnątrz. Można się poczuć dogłębnie  rozczarowanym, zwiedzając obecnie kompleks pałacowo-parkowy.  Za jakiś czas, gdy zostaną ukończone prace remontowe, a zabytkowe obiekty będą świeżo po ukończonej renowacji zapraszamy do Puław. Teraz podziwiać można elewację pałacu, za której odrestaurowanie IUNG-PIB został  nagrodzony Laurem Konserwatorskim w 2009 roku oraz równie wspaniale odnowiony kościół Wniebowzięcia NMP, wzniesiony ponad 200 lat temu na wzór rzymskiego Panteonu. Można zobaczyć także przepięknej urody Pałac Marynki, który „wygląda jak zabytek” – niestety nie jest ani po ani „w trakcie” remontu”…

Przy Domu Gotyckim, oraz przy Pawilonie Chińskim rosną w  historycznym, puławskim ogrodzie okazy Tulipanowca amerykańskiego (Liriodendron tulipifera L.) . To okazałe drzewa, zrzucające  liście na zimę.  Rosną szybko, osiągając wiek 200-300 lat . Rozmnażane z siewu, zakwitają po raz pierwszy w wieku ok. 20 lat. Obecnie dostępna jest też odmiana „Aureomarginata” – jak wskazuje nazwa z żółtym marginesem wokół blaszki liściowej w charakterystycznym kształcie „liry”. Kora tulipanowca jest szara lub brunatna, lekko spękana. Kiedyś uważana była za afrodyzjak (surową żuto jak gumę do żucia).  Kwiaty przypominające w istocie trochę kwiaty tulipana są obupłciowe i owadopylne oraz miododajne. Korzenie stosowane są jako dodatek smakowy do niektórych gatunków piwa.

Tulipanowiec amerykański (Liriodendron tulipifera L.) zdjęcie: A. Nieróbca

 

Obiecany kolejny katalog zdjęć z parku – tym razem Dom Gotycki (nie „Domek” jak często mówią mieszkańcy Puław).

Dom Gotycki został wzniesiony w latach 1801-1809. Ten neogotycki  budynek został zaprojektowany przez nadwornego architekta książąt Czartoryskich – Chrystiana Piotra Aignera.  Powierzchnię ekspozycyjną stanowiły zarówno ściany zewnętrzne z wmurowanymi historycznymi elementami kamiennymi (częściowo zachowane), jak i wnętrza. Lapidaria  wmurowane w ścianach pochodziły Włoch i Hiszpanii,  a także  z historycznych  budowli i miejsc w Polsce.

Na zdjęciach widoczna jest także współczesna  kopia rzeźby z białego marmuru wykonanej (pod koniec XVIII w)  prawdopodobnie przez Francesco Lazzaroniego na zamówienie Stanisława Augusta Poniatowskiego     Rzeźba obrazuje bohaterów  romantycznego poematu w momencie  zgonu Saracenki Kloryndy na rękach kochającego ją krzyżowca Tankreda, który, nieświadomy kogo atakuje, własnoręcznie zadał śmierć ukochanej. Na cokole pomnika widnieje inskrypcja : ”Giniesz śliczna Kloryndo od miłosnej dłoni, a twój Tankred nad własnym zwycięstwem łzy roni”.