Category: FACEBOOK


Ulotne, niezwykłe dla nas  chwile próbujemy zatrzymać w pamięci, zapisując wspomnienia, zbierając pamiątki, robiąc  fotografie, czy współcześnie, filmując zdarzenia.

Wielu nie widziało na żywo tego  „kolorowego” estetycznego wydarzenia w parku, a warto zobaczyć, bo może być to niezwykle inspirujące. Tak tamten moment zapisał fotograficznie dla nas Paweł Gałczyński. W wielu historycznych ogrodach, takie oświetlenie jest stałą atrakcją dla zwiedzających w okresie jesienno-zimowym, gdy szybko zapata zmrok, i „normalnie” nic ciekawego nie można by dostrzec.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.709157395771513.1073741839.545578988796022&type=1&l=fa932987cd

 

 

 

Reklamy

Trudno coś powiedzieć z calą stanowczością na temat Muzeum Czartoryskich w  Puławach, bo sytuacja prawna ciągle się zmienia. Aktualnie wydaje się, że wszystko jest raczej na dobrej drodze. „Jeśli projekt zaakceptowanego przez radnych nowego statutu wejdzie w życie, muzeum stanie się samorządową instytucją kultury, która będzie podlegała bezpośrednio prezydentowi miasta. Tym samym to władze Puław będą sprawowały pieczę nad jego organizacją, finansowaniem i działalnością kulturalną. Przyjęcie nowego statutu Muzeum Czartoryskich oznacza wyłączenie go spod kurateli Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym. (…) . Wśród zadań znalazłaby się  (…) działalność wydawnicza i kulturalna. Władze Puław przewidują, że muzeum mogłoby organizować np. koncerty, konkursy, szkolenia, konferencje itp. (…)  Pieniądze na dzialalność statutową muzeum mają pochodzić z dotacji przekazywanych przez miasto oraz z przychodów z prowadzonej działalności. Muzeum może zarabiać np. na sprzedaży pamiątek, działalności wydawniczej, wynajmowaniu powierzchni, badaniach i ekspertyzach, reklamach, usługach konserwatorskich oraz odpłatnym udostępnianiu zbiorów. Przyjęty przez radnych projekt statutu będzie obowiązywał w trakcie tzw. organizacji muzeum, do czasu otwarcia pierwszej, stałej wystawy. Jego treść czeka jeszcze na akceptację Piotra Glińskiego, ministra kultury i dziedzictwa narodowego.” jak donosi Radoslaw Szczęch na łamach „Dziennika Wschodniego.”

Jednak, bez względu na to jak się mają sprawy organizacyjne, faktem jest, że w pałacu Książąt Czartoryskich w Puławach można na trzech kondygnacjach  korpusu głównego oglądać eksponaty stanowiące część kolekcji, ktora zapoczątkowała dzieje muzealnictwa w Polsce. „Zręby kolekcji stworzyła na przełomie XVIII i XIX w. księżna Izabela Czartoryska, pisarka, mecenas sztuki i patriotka. Kiedy w odwecie za sympatie niepodległościowe Czartoryskich carskie wojska spaliły w czasie insurekcji kościuszkowskiej pałac Marynki w Puławach, księżna odbudowała założenie pałacowe, czyniąc z niego muzeum polskiej historii i namiastkę nieistniejącego dworu królewskiego. W ukończonej w 1801 r. Świątyni Sybilli zgromadziła bezcenne narodowe pamiątki, w tym głownię miecza Stefana Batorego, ceremonialny miecz krzyżacki zdobyty pod Grunwaldem, historyczne chorągwie – moskiewską zdobytą pod Kłuszynem i turecką zdobytą pod Wiedniem, zdobyczne strzemię Kara Mustafy, chorągiew, na którą przysięgał Kościuszko na krakowskim Rynku.

Były też w świątyni relikwie wydobywane z grobów przez Tadeusza Czackiego, w tym część czaszki Bolesława Chrobrego, czaszka Jana Kochanowskiego, kość udowa hetmana Stefana Czarnieckiego. Na frontonie księżna poleciła wykuć w kamieniu inskrypcję: „Przeszłość przyszłości”.

Obok panteonu polskiej państwowości, jakim była Świątynia Sybilli, księżna wzniosła w parku Dom Gotycki, w którym pomieściła pamiątki po wielkich postaciach historii Europy: Szekspirze, Cydzie, Wolterze, Cromwellu. Pośród tych pamiątek zawisły w Domu Gotyckim najcenniejsze obrazy, jakie kiedykolwiek były w polskich kolekcjach: „Portret młodzieńca” Rafaela Santi, „Dama z gronostajem” Leonarda i płótno Rembrandta.

Podczas powstania listopadowego syn Izabeli, ks. Adam Jerzy Czartoryski, został prezesem Rządu Narodowego. W odwecie carskie wojska pod dowództwem renegata Adama Wirtemberskiego, wnuka Izabeli Czartoryskiej, zaatakowały puławski pałac. Przez sale przelatywały kule armatnie i karabinowe. Po powstaniu najcenniejsze dzieła księżna kazała ukryć przed zaborcą, m.in. zamurowując w alkowie pałacu w Sieniawie.Czartoryscy szczęśliwie zdołali wywieźć do Paryża ocalałą część kolekcji ks. Izabeli i to, co pozostało z rodowej biblioteki. Zbiory ulokowano i udostępniono publiczności w Hetel Lambert, siedzibie ks. Adama, przywódcy polskiej emigracji. Jego syn ks. Władysław Czartoryski kontynuował misję babki Izabeli. Zebrał wspaniałą kolekcję starożytności, rzemiosła najwyższej klasy i arcydzieł malarstwa europejskiego. W latach 60. XIX w. budziła ona w Paryżu powszechny podziw.

Podczas Komuny Paryskiej komunardzi bronili się w Hetel Lambert i zbiory znalazły się w wielkim niebezpieczeństwie. Widząc, że Paryż nie jest miejscem bezpiecznym, po upadku Komuny ks. Władysław przewiózł skarby przez Poznań do Krakowa. Kupił trzy kamienice, połączył je i ulokował tam uratowane z zamętu kolekcje.

Do ostatnich swych dni starał się stworzyć ordynację, której istotną częścią byłoby Muzeum Książąt Czartoryskich. Trzy lata po jego śmierci cesarz Franciszek Józef zatwierdził statut ordynacji sieniawskiej, która miała utrzymywać zbiory, a każdorazowy ich posiadacz, z rodu Czartoryskich, miał obowiązek „zachować je i utrzymać”.

Arcyszczodry dar dla narodu miał jeszcze przejść ciężką próbę podczas II wojny światowej – nie wszystkie zrabowane przez hitlerowców skarby wróciły do Krakowa; stratą najcięższą jest zniknięcie „Portretu młodzieńca” Rafaela.W styczniu 1947 r. władze PRL zniosły ordynację i wszystkie obiekty ze zbiorów Czartoryskich stały się własnością Adama Karola, syna ostatniego ordynata ks. Augusta. Nie jest pewne, dlaczego krakowskich zbiorów nie upaństwowiono. Być może władze uznały, że i tak mają je pod kontrolą, a formalne upaństwowienie uniemożliwiłoby odzyskanie zrabowanych dzieł – zwłaszcza „Portretu młodzieńca”. Los rysunków Dürera z lwowskiej kolekcji Ossolineum, które po wojnie odnaleziono na Zachodzie, lecz które nie wróciły już do Polski, był wymowną nauczką.

Muzeum Czartoryskich zostało przejęte przez państwo w zarząd w 1949 r., a rok później powierzono je Muzeum Narodowemu w Krakowie i przemianowano na Oddział Zbiory Czartoryskich.
(..)
W 1991 r. ks. Adam Karol Czartoryski ruszył do boju o zbiory krakowskie. Zarejestrował Fundację Książąt Czartoryskich przy Muzeum Narodowym w Krakowie. Następnym krokiem było odzyskanie kolekcji i kamienic przy ul. Pijarskiej i św. Jana, w 1950 r. przejętych w zarząd przez MNK. Książę odzyskał do nich prawa, ale sam je ograniczył. Zbiory i budynki wniósł do fundacji, oddając ją w administrowanie państwu; do rady konsultacyjnej fundacji wszedł minister kultury.W zamian państwo zobowiązało się finansować utrzymanie zbiorów i nieruchomości oraz udostępnić ekspozycję muzealną. Kompromis ten ocalił integralność zbiorów Czartoryskich.
Odmiennie ówczesne intencje fundatora przedstawia odwołany prezes zarządu: – Nazwę „Fundacja Książąt Czartoryskich przy Muzeum Narodowym w Krakowie” przyjęto, by nie płoszyć urzędników muzeum i ministerstwa. Ale najważniejsze, że fundator miał zagwarantowane w statucie daleko idące uprawnienia, łącznie ze zmianą samego statutu – mówi Adam Zamoyski.”

Tak  w skrócie opisuje historię kolekcji Włodzimierz Kalicki na łamach Gazety Wyborczej.  Kapitalny remont w siedzibie Muzeum w Krakowie wymusil perygrynacje kolekcji po calej Polsce, z czego skorzystali mieszkańcy Szczecina, Gdańska, Łodzi czy wlaśnie Puław, bo teraz praktycznie nie ma możliwości  by eksponować we właściwy sposób dużej części  bezcennych  zbiorów w Krakowie. Poza tym, wiele eksponatów i tak leżalo latami w magazynach, ze względu właśnie na niedostatek powierzchni wystawienniczej. Puławy, po remoncie pomieszczeń pałacowych stały się idealnym miejscem dla częsci kolekcji Księznej Czartoryskiej a historycznie, jak najbardziej właściwym.

W jednej z sal, eksponowane są „tarcze honorowe” , ktore kiedyś zdobiły kolumny niższej kondygnacji Świątyni Sybilli. Pod podanym poniżej linkiem, znajdują się zdjęcia tych tarcz oraz opisy osób, pamięci ktorych zostały poświęcone . Zapraszam, do zapoznania się z tymi krótkimi biogramami, zanim pójdziecie zobaczyć je „w realu” w Pałacu.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1018658658154717.1073741854.545578988796022&type=1&l=03c0d58c00

To już kolejny rok, gdy w parku działają wolontariusze – emeryci. Cześć członków Klubu Ogrodnika na Uniwersytecie Trzeciego Wieku  wykruszyła się po roku uczestnictwa , ale mamy „nowe dusze”, a ilość chętnych do społecznej pracy na rzecz parku zdecydowanie przeszła z ilości chętnych do pracy  w intensywność zaangażowania w pracę. Ci, którzy przychodzą pracować, zadziwiają stopniem oddania pracy, precyzją, dpowiedzialnością i wkladanym w każdą wykonywaną pracę wysiłkiem oraz poświęceniem. Najbardziej „wkręceni” w projekt,   pracuja coraz więcej i intensywniej.. Na profilu „Park w Pulawach” na facebook’u  staram się dokumentować fotografiami obecnośc i  postępy w wykonywanych przez wolontariuszy prac oraz  piszę krótkie komentarze do tych zdjęć. Śledzić więc na bieżąco ich działalność w parku można zaglądając od czasu do czasu na poniższy, stale aktualizowany album: Staram się pokazać wszystko i wszystkich, ale nie zawsze udaje mi się wszystko zrejestrować, bo pracują w różnych miejscach ogrodu w tym samym czasie, a często sami, bo to tego typu pracownicy, ktorych nie tylko nie trzeba opłacać,  ale nawet nie ma potrzeby kontrolować., bowiem pracują tak dlugo jak mogą i mają siłę i czas,  zawsze najlepiej jak potrafią.

Tu link do prac wykonywanych przez wolontariuszy w tym roku:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.1035986649755251.1073741856.545578988796022&type=1&l=b18de982bc

Na facebooku’u jest też taki album dotyczący  tego co zdziałali wolontariusze w ubiegłym roku, a działo się sporo. Wolontariusze przepracowali w 2014 i 2015 r łącznie blisko 600 „roboczo-godzin” na rzecz parku i dzięki nim Dolny Ogród, ( bo tam skupiamy swoją pracę),  zmienia się na lepsze.

Link do fotorelacji z ubiegłorocznych prac społecznych:

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.915589165128334.1073741849.545578988796022&type=1&l=a1f7b501b7

 

 

Jak mówi bodajże chińskie przysłowie  „Ci  którzy twierdzą, że coś jest niemożliwe nie powinni przeszkadzać tym, którzy właśnie to robią”.  Ileż ja się nasłuchałam, że jestem ciężko naiwna, sądząc, że znajdę takich podobnych do siebie „szaleńców i głupców” , którzy poświęcą swój czas, pieniądze i wysiłek by w parku było ładniej. Sceptycyzm – to najdelikatniej ujmując reakcja ludzi na moje wizje, że Puławiacy sami będą dbać o park, że mogą to zrobić, że potrafią i że efekt może być docelowo porównywalny z zadbanymi historycznymi ogrodami. Że jestem z natury marzycielką, to myślę sobie, że z czasem, gdy efekty  pracy naszej małej grupy wolontariuszy, zaczną być widoczne, może znajdą się „poważni” (tzn. z duża gotówką 🙂 ) sponsorzy, którzy pomogą zrealizować większe wyzwania finansowe  (np. zakup kosiarki) czy nawozów, a potem systemu nawadniania, czy monitoringu  etc.. Wśród okolicznych szkółkarzy wiem, że znajdą się potencjalni hojni darczyńcy, gotowi  nieodpłatnie przekazać parkowi materiał szkółkarski do nasadzeń. Brakowało do tej pory możliwości wykorzystania takich obiecanych darów. Bo ktoś musi przygotować miejsce do sadzenia, ktoś musi te rośliny posadzić, potem zadbać o nie po posadzeniu, by ich chwasty nie zarosły lub by po prostu nie uschły. Musimy zapewnić darczyńców, że ich  rośliny nie zostaną zmarnowane i by w kolejnych latach, ofiarodawcy czy sponsorzy, czuli satysfakcję patrząc na upiększony ich roślinami zakątek,  a nie żałowali  swego gestu patrząc na zmarnowane  rośliny.  Osobiście, poważnie obawiam się,  że  świeżo posadzone rośliny  pozbawione chociażby ochrony w postaci zamkniętych furtek i bram po zmierzchu, bez nadzoru zostaną przez naszych miejscowych zwolenników pozyskiwania roślin za darmo rozkradzione.  Może jak posadzi się jednorazowo kilkaset egzemplarzy to starczy i dla złodziei i dla parku?   Przytoczę tu  historię nasadzenia publicznego, po wymianie  nawierzchni chodników  na ul  Piłsudskiego, Jeżdżąc  codziennie  tą ulicą patrzyłam ze zgrozą, jak giną i znikają  w oczach  posadzone wzdłuż  chodnika krzewy ozdobne. Tam to była złotolistna odmiana Pęcherznicy kalinolistnej, której nie zapewniono podlewania po  posadzeniu. Sama widziałam nobliwego pana, który w biały dzień wyrwał i włożył sobie do torby taki mały krzaczek. Że mam naturę, jaką mam, zahamowałam  z piskiem opon i wrzasnęłam do mężczyzny, co czyni!? On mi na to  odparł, że „ratuje ten krzew przed uschnięciem” . Zamilkłam, bo przyznałam mu ze smutkiem rację.  Dziś nie ma na tej ulicy (odcinek od skrzyżowania z ul. 4-go Pułku Piechoty i ul. Piaskową)  tych krzewów, chociaż my jako podatnicy zapłaciliśmy za upiększenie jej poboczy. „Świadectwem”  tego nasadzania  jest kilka tych krzewów, które przetrwało na wysokości parkingu przy „Biedronce” – tam najtrudniej było dyskretnie „podprowadzić”  młode krzewy.  Bo tam ludzi najwięcej i najdłużej oświetlone po zmroku.

Gdy przestano wreszcie blokować  inicjatywę, by zwerbować wolontariuszy  na Uniwersytecie Trzeciego Wieku,   widać , że jest to „strzał w dziesiątkę”.  To jest środowisko ludzi, którzy już od dawna udzielają  się społecznie. Są tam ludzie wspomagający pracę Hospicjum, Domów Opieki.  Ludzie mający chęć poświęcenia swojego czasu  dla innych. Nie ma „najemnego” pracownika, który by pracował z podobnym zaangażowaniem, starannością i wysiłkiem jak wolontariusz.  Na razie skupiamy swój wysiłek na Dolnym Ogrodzie, bo to fragment parku, który jest najmniej „zapuszczony”, gdyż  dopiero od kilkunastu  lat zaniechano jego pielęgnacji. Przez  długi czas, największa ilość  pracowników IUNG  pracowała właśnie w tym  rejonie, a odgrodzenie tego terenu od złodziejaszków  chroniło długi czas sadzone tam rośliny ozdobne. I teraz ten teren traktujemy jak matecznik roślin ozdobnych, które z czasem pojawią się (mam nadzieję)  w terenach otwartych dla spacerujących po parku.

A oto zdjęcia z ostatniej „akcji”  studentek. Pani Alicja, Bożena, Jadwiga i Maria –  posadziły 60 krzewów róż. Przedtem musiały przekopać, oczyścić  ze śmieci i chwastów ziemię. Nauczyły się przy okazji, jak ciąć krzewy róż w trakcie sadzenia.

https://www.facebook.com/media/set/?set=a.908330779187506.1073741848.545578988796022&type=1&l=fb7ece935b

Od tygodnia ,w sumie, w Dolnym Ogrodzie pojawiło się 90 krzewów róż, które ofiarowała parkowi pani Eliza Wojczakowska. I to podobno, jeszcze nie ostatnie słowo tej Pani w sprawie róż :-). Wypada tylko podziękować i się cieszyć !

Podniesienie Domku Żółtego z ruiny, w którą popadł w wyniku działania czasu, braku funduszy, zaniedbań i ostatecznie wandali, kosztowało niemało pieniędzy. Naszych, podatników, oraz dotacji z Unii Europejskiej. Chciałoby się widzieć ten budynek właściwie wykorzystanym i niezmiennie zadbanym. Oby!. Na razie znalazły tam swoje miejsce latami gromadzone lapidaria, do tej pory nie znane szerszemu gronu. Niektóre niezwykle interesujące, jak okruchy wazy ogrodowej znalezione w czasie prac budowlanych wokół  jednej z dawnych pałacowych oranżerii, gdy  Domek Grecki stawał się filią Biblioteki Miejskiej.

Lapidaria w Domku Aleksandryjskim, po raz pierwszy można było zobaczyć w trakcie akcji „otwartych drzwi” w IUNG-PIB w maju 2014 r. 

 W poniższym linku, na portalu facebookowym „Parku w Puławach” klika zdjęć z tej ekspozycji:

Na odnowionej Sali Gotyckiej pojawiła się czasowa ekspozycja sztuki współczesnej. To ceramika artystyczna Pani Marty Wasilczyk :https://www.facebook.com/photo.php?fbid=791201450913415&set=a.791201327580094.1073741842.100000707021023&type=1&theater

 

 

 

 

 

 

W Kordegardzie, czynnej w godz. od 9:00 do 17:00, jest zainstalowany „Punkt obsługi turysty” w którym m.in. można zakupić bilet wstępu do wyremontowanych, zabytkowych obiektów.

A oto cennik:

Pałac BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
Dom Żółty BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
Dom Gotycki BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
Świątynia Sybilli BILET NORMALNY 5 zł BILET ULGOWY 3 zł
groty BILET NORMALNY 3 zł BILET ULGOWY 2 zł

KARNET (bez grot) BILET NORMALNY 15 zł BILET ULGOWY 8 zł

Dla grup powyżej 10 osób obowiązuje bilet ulgowy.

Istnieje możliwość wypożyczenia audioprzewodnika (w języku polskim i angielskim)-kaucja -10 zł

Już jutro, o godzinie 16.00 przypałacowa galeria sztuki, zaprasza na wernisaż malarstwa Pani Urszuli Tomasiak. Jak subtelne i „kobiece” są obrazy można zobaczyć tu: http://www.psnp.republika.pl/czlonkow/tomasiak.html

Godzinę później, swoje podwoje otwiera dla zwiedzających Pałac Czartoryskich, ciekawych odrestaurowanych sal i odkrytych na klatce schodowej fragmentów fresków. Będzie też rzadka okazja do nocnego spacerowania po wnętrzach głównego korpusu pałacu, gdyż w ramach „Nocy Muzeów” pałac otwarty będzie dla gości do godziny pierwszej w nocy. Ponieważ, zupełnie realne wydaje się być wprowadzenie opłat za zwiedzanie pałacu, warto z skorzystać z okazji :-). Tym bardziej, że w Sali Gotyckiej, można obecnie zobaczyć fascynujące ceramiczne rzeźby autorstwa Pani Marty Wasilczyk. Autorka sfotografowała swoją wystawę, a zdjęcia te z pewnością zachęcą do osobistego kontaktu z tą artystyczną ceramika.
Pod linkiem, udostępniony na profilu Facebook, album z w/w zdjęciami:
https://www.facebook.com/marta.wasilczyk/media_set?set=a.791201327580094.1073741842.100000707021023&type=1
Poza ofertą zaproponowaną przez gospodarza obiektu, IUNG-PIB, również puławski oddział Muzeum Nadwiślańskiego ma swoją propozycję na tę noc. Pod hasłem „Książęca noc” muzealnicy zapraszają na zwiedzanie wystawy pt.”Czartoryscy. Powrót do Puław” mieszczącej się w tzw. Sali Tradycji na parterze Pałacu Czartoryskich.

Okazuje się, że znacznie łatwiej dotrzeć do większej ilości ludzi za pomocą Facebook’a niż takiego blogu jak ten. Żyjemy w „kulturze obrazka” i trzeba się z tym pogodzić.  Zdecydowałam się założyć tu „nową zakładkę” „FACEBOOK” – aby sygnalizować od czasu do czasu pojawienie się ciekawszej, lub obszerniejszej partii zdjęć na Facebooku, w postaci linku do zdjęć.  Głównym powodem, konieczności przyjęcia do wiadomości, że ten tutaj  adres bloga parkowego stanie się niedługo nieaktualny, jest „skonsumowanie” przeznaczonego nań miejsca, poprzez zamieszczanie zbyt duże ilości, zbyt dużych zdjęć. Bezkarnie (zdaje się) można umieszczać zdjęcia na profilu facebooka, lecz nie jest to dobry sposób na przekazywanie obszerniejszych komentarzy – stąd idea podzielenia, a zarazem połączenia (:-) ) funkcji obu mediów internetowych. Istnieją (na razie) dwa profile – polecam ten z zielonym logo, którego, po kliknięciu w ikonkę „Lubię to”, będzie można śledzić wszystkie wpisy automatycznie na swoim profilu facebookowym.

https://www.facebook.com/pages/Park-w-Pu%C5%82awach/545578988796022