Category: Zdjęcia Antoniego Fabera


Pawie zaaklimatyzowały się już w 100 % na dziedzińcu honorowym Pałacu Czartoryskich. Najlepszym dowodem na to, jest widok kilku piskląt spacerujących z jedną z samic. Pawie skupiają uwagę spacerujących po dziedzińcu, choć samiec ostatnio stracił swój ogon, co zresztą typowe i normalne  dla tego gatunku. „Ogon” zrobił „swoje” – czyli należyte wrażenie na jednej z samic czego dowodem są „nasze” opierzone maluchy. 🙂 Teraz trzeba się uzbroić w cierpliwość, bo odrastanie ogona to proces długotrwały – co najmniej cztero-miesięczny. O tym, jakim echem odbiło się to wydarzenie, można przekonać się tutaj:http://www.tvp.pl/lublin/aktualnosci/rozmaitosci/dumni-jak-pawie-w-pulawach-wykluly-sie-pawie-piecioraczki/12025527

Pawie opuściły wolierę, więc postanowiono ją zasiedlić ponownie, sprowadzając do osady pałacowej kolejne, bajecznie ubarwione ptaki. Mamy więc, dwa, nowe bażanty. Są to samce dwóch gatunków: bażant diamentowy i bażant złocisty. Piękne zdjęcia ozdobnych ptaków udostępnił profesor Antoni Faber – tu link do tych zdjęć, opatrzonym autorskim komentarzem :  https://www.facebook.com/media/set/?set=a.210939015740601.1073741834.100004735119724&type=1&l=a3726ee28b

Reklamy

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Późna jesień i zima czynią park na pozór smutnym; pogrążonym w  brązach i szarościach. Ożywia go nieco kępa zimozielonych iglaków przy Domku Chińskim.

W pozostałych częściach parku nagie, szaro-bure drzewa liściaste  nabierają wyrazu tylko w promieniach wschodzącego i zachodzącego słońca

W tym okresie w parku można najczęściej spotkać takie ptaki jak: sikorki bogatki, gawrony i kawki. Czasem pojawiają się przylotne kwiczoły, które na wysepce pałacowej sadzawki czynią sobie pijalnie wody.

Na przedwiośniu wśród parkowej fauny wielkie poruszenie. Wiewiórki stają się bardziej samodzielne i już nie tak chętnie przychodzą po darowane orzechy. Biegają po całym parku i odwiedzają kryjówki wydobywając z nich zapobiegliwie zgromadzone zapasy pożywienia .

Ptaki przystąpiły do wiosennych prac i budowy gniazd. Dzięcioł czarny od świtu do nocy z zapałem leczy topolę, kując w niej sztolnie tak głębokie, że może się w nie cały schować .

Dzięcioł średni oblatuje drzewa, które ucierpiały w zimie wyjadając jakieś szkodniki.

Całemu temu ożywieniu przygląda się grubodziób, z zaciekawieniem, acz z oddali .

Grzywacze, których bardzo wiele w parku, początkowo samotne, kojarzą się w pary, coś sobie czule szepczące i przytulające się miłośnie .

Państwo kowalikowie przystąpili do gruntownego czyszczenia dziupli, w której zamieszkują. W przerwach pan kowalik śpiewa . I choć wirtuozem nie jest, pani kowalikowa z zainteresowaniem przysłuchuje się jego popisom.

W końcu do parku zawitali przylotni goście – kaczki krzyżówki. Mają pokarmu pod dostatkiem, ale jak zwykle łakomie przyjmują poczęstunek od parkowych przechodniów.

Przyleciała również para łabędzi niemych, małżeństwo wierne na całe życie, które co roku odchowuje swoje pisklaki na łasze.

Pojawiły się też gągoły; samce i samice. Samiec jest dorodny, może więc w tym roku pojawią się pisklaki, których liczne pary gągołów nie odchowały w roku ubiegłym.

Zawsze ciekawskie kosy stały się w parku wszędobylskie  i całymi dniami z zapałem przegarniają zaschłe liście w poszukiwaniu pokarmu.

W promieniach wiosennego słońca skrzą się barwami szpaki zwyczajne, które po chwili odpoczynku zabierają się z zapałem do pracowitego przeszukiwania trawników, po czy przysiadają na drzewach przedrzeźniając zasłyszane odgłosy.

Mewy śmieszki, albo lądują na łasze popatrując z zaciekawieniem na okolicę , albo też krążą nad nią z doniosłym krzykiem.

Sójka, płochliwa i nieśmiała, a to stara się wtopić w barwy otoczenia,  a to za chwilę przysiada w zadumie przy sarkofagu.

W całym parku słychać zięby, które znaczą swoje terytoria śpiewem. Niektóre z nich przysiadają na dziedzińcu, lekko zdziwione trwającą tam krzątaniną ludzi.

Na gałęzi pod jemiołą przysiadł śpiewak, który woli się grzać na słońcu niż śpiewać.

Całym tym wczesnowiosennym ożywieniem w parku zdaje się nie być zainteresowany puszczyk, który w ciepłym słońcu odsypia wieczorne łowy.

Wczesnowiosenna flora z wolna wyłania się spod zeschłych liści, zwiastując nadchodzący nieuchronnie wybuch zieleni, do którego tęsknią wszyscy bywalcy parku .

Antoni Faber