Kozibród łąkowy (Tragopogon pratensis L.) kwitnie od kilkunastu dni.  Temu uroczemu chwastowi,   o sympatycznej angielskiej  nazwie „Jack-go-to-bed-at-noon ” (która opisuje fakt,  iż koszyczki kwiatowe tej  dwuletniej roślinki z rodziny astrowatych zamykają się po południu) chciałam poświęcić chwilę uwagi.  Niepozornie kwitnie, za to produkuje cudowne „dmuchawce”. Jeśli wypatrzymy taki jeszcze zamknięty okaz, można go ściąć i zabrać do domu.  Wstawiony do pustego wazonu rozwinie się w zjawiskową kulę, którą po opryskaniu lakierem można wykorzystać do „suchych bukietów”.  Łatwo ten chwast usunąć z ogrodu, pytanie czy warto? Cudnie wygląda pod słońce, ale co najważniejsze, jego nasiona stanowią przysmak jednego z najjaskrawiej wybarwionych ptaków w Polsce.  Mowa o Carduelis carduelis. W moim ogrodzie szczygły pojawiają się właśnie teraz, żerując na kozibrodach, potem wyjadają nasiona różnego rodzaju „ostów”. Wg. badaczy na jego menu składają się  nasiona 152  gatunków roślin.  Jednym z uprawianych przeze mnie gatunków należących do przysmaków szczygła jest (również dwuletni) Popłoch pospolity (Onopordum acanthium L.) .  Kolejny chwast, którego  enklawy zachowuję celowo w  ogrodzie to pokrzywa. Dzięki niej masowo występuje u mnie śliczny motyl  Rusałka pokrzywnik (Aglais urticae), gdyż gąsienice tego gatunku żerują na liściach pokrzywy. Nie wyobrażam sobie ogrodu bez tych barwnych, latających gości.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Reklamy